Oczami Rity
Nie
mam pojęcia dlaczego ustawiłam sobie na dzwonek budzika -pianie koguta. Może
dlatego,że spotkanie go w Madrycie graniczy z cudem. Tym razem pianie obudziło
mnie wcześniej, bo już o 6 wyrwało mnie ze snu. Zaspana wymacałam wyłącznik i
powoli wstałam. Miałam godzinę na ogarnięcie się. Jedne drzwi dzieliły mnie od
łazienki. Gdy już się tam znalazłam, wzięłam szybki prysznic, umyłam włosy i
tylko w ręczniku okrywającym moje ciało udałam się do garderoby .Kropelki wody
spływały po moich włosach, zatrzymując się na ramionach. Zimna woda na
rozgrzanym ciele powodowała ciarki. Lubiłam to uczucie.
Skoro
dziś taki ważny dzień dla ojca, nie mogłam go zawieść. Przecież na pewno będzie
chciał pochwalić się córeczką. Wybrałam spódnice z zakładkami w kolorze
turkusowym (który jak mówi Kevin ‘idealnie podkreśla moją cerę’), białą koszule
z malutkimi, różowymi różyczkami oraz złote czółenka. Do tego naszyjnik,
bransoletka i kilka pierścionków w kolorze obuwia- i stylizacja gotowa.
Kevin byłby ze mnie dumny.
Kevin byłby ze mnie dumny.
Włosy
zdążyły mi już wyschnąć, więc postanowiłam zakręcić je na lokówce .Gdy loczki
opadały na moje obojczyki, zabrałam się
za makijaż. ‘Mniej znaczy więcej’ –kolejna złota rada przyjaciela, która w tej
chwili okazała się bardzo pomocna. Zrobiłam małe kreski na oczach, usta
musnęłam jasną szminką, a policzki przypudrowałam różem .Musiałam stwierdzić, że
wyglądam całkiem nieźle. Obawiałam się jedynie tego, że w Leeds, gdzie właśnie
się wybieram pogoda nie jest zbyt ciekawa. Z szafy wyjęłam futro ,mając
nadzieję że ochroni mnie przed zimnem. Do podręcznej torby spakowałam butelkę
wody, gumę do żucia, książkę do francuskiego i oraz moje ukochane mp4. Zostało
mi trochę czasu, więc postanowiłam zadzwonić do przyjaciela.
-Hej
słonko, co u Ciebie słychać?- usłyszałam głos mężczyzny.
-Ej! Ja
miałam Cię spytać o to samo, haha- taki był Kevin. On mógł czuć się
beznadziejnie, ale ja i tak obchodziłam go najbardziej.
Nie chciał zbyt dużo mówić o swoim stanie, powiedział jedynie że ‘jeszcze żyje’. Taka odpowiedź mnie nie satysfakcjonowała.
Pogawędkę przerwał mi głos z dołu:
Nie chciał zbyt dużo mówić o swoim stanie, powiedział jedynie że ‘jeszcze żyje’. Taka odpowiedź mnie nie satysfakcjonowała.
Pogawędkę przerwał mi głos z dołu:
-Rita!
Mamy 5 minut do wyjazdu, a ty nadal nic nie jadłaś. Za 10 sekund widzę Cię na
dole wcinającą śniadanie!- krzyknęła mama.
Kevin
najwidoczniej to usłyszał, więc pożegnał się i życzył mi miłej zabawy. Już po
chwili, z pełnym brzuchem wsiadałam do samochodu, aby udać się na lotnisko. Anglio-
nadchodzę!
Brr. Tak
jak myślałam, pogoda różniła się od tej w słonecznej Hiszpanii. Po prawie 5
godzinnej podróży (wliczają w to lot samolotem i podróż samochodem, z Londynu
do Leeds) jestem strasznie zmęczona i szczerze mówiąc ,nie mam ochoty spotykać
się z państwem Gates.
Pierwsze co rzuciło mi się w oczy po przekroczeniu progu, to ogromna przestrzeń. Pani Pattie, miła brunetka zaprosiła nas do pokoju, gdzie mieliśmy spożyć kolacje. Ojciec, w drodze do Anglii opowiadał mi co nie co o tej rodzinie. Bill Gates jest jednym z najbogatszych ludzi na świecie, ma udziały miedzy innymi w New York Times, tak jak mój tata. Tam właśnie się poznali. Ma córkę w moim wieku. Jednak od przybycia tu, jeszcze jej nie widziałam.
Jako
pierwsze na stole ukazały się przekąski, typowo angielskie. W pewnej chwili Sam
(kobieta, która je przyniosła) doprowadziła do stołu wysoką dziewczynę. Corrie-
bo tak przedstawił ją jej ojciec, miała blond włosy, ładne oczy i zadziorny
uśmiech. Na pierwszy rzut oka bardzo różniła się ode mnie i szczerze wątpiłam w
to, że się dogadamy. Przeprosiła za spóźnienie i usiadła naprzeciwko mnie. Rodzice
rozmawiali o interesach, a my, jak na grzeczne dziewczynki przystało-
siedziałyśmy cicho. Po głównym daniu przenieśliśmy się na taras. Ich ogród był
piękny, ale nie mógł równać się z naszym. Mimo starań architektów, ogród wyglądał
nienaturalnie na tle pochmurnego miasta.
Bill
zaproponował, abym udała się z jego córką na górę, do jej pokoju. Widziałam ten
entuzjazm w oczach blondynki. Jak znam życie, miała więcej ciekawych zajęć. Nie
wyglądała na szarą myszkę która lubi zaszyć się w samotności i poczytać
książkę. Wręcz przeciwnie.
-No
więc, mieszkasz w Hiszpanii, tak?- spytała, chociaż miałam wrażenie że wcale
jej to nie obchodziło.
-Tak
się złożyło-odpowiedziałam krótko, bo nie miałam ochoty ciągnąć rozmowy.
-Zazdroszczę.
Najchętniej wyjechałabym tam, choćby teraz.-dokończyła zdanie i w jej oczach
pojawiły się łzy. Kapały, a właściwie lały się strumieniami przez około 3
minuty. Nawet nie próbowałam jej pytać o co chodzi, bo i tak by mi nie
powiedziała. Przysunęłam się do niej i ostrożnie przytuliłam. Odwzajemniła mój uścisk, wtedy
poczułam ładny, mocny zapach perfum dziewczyny.
-Dziewczynki!
Zejdźcie na dół, Sam przygotowała deser- usłyszałyśmy męski, donośny głos.
Chwile
zajęło nam ogarnięcie Corrie, by już po chwili wyglądała jakby nic się nie
stało. Przed wyjściem dziewczyna złapała mnie za rękę i powiedziała:
- Przepraszam, nigdy się tak nie zachowywałam.. Ale..Eh..
Widziałam, że dziewczynie była bardzo ciężko, więc postanowiłam jej przerwać i zakończyć ten temat. Powiedziałam, że nic nie szkodzi, że każdy człowiek tak czasami ma.
Zeszłyśmy do pokoju, po czym jak dawniej usiadłyśmy na tych samych miejscach.
- Przepraszam, nigdy się tak nie zachowywałam.. Ale..Eh..
Widziałam, że dziewczynie była bardzo ciężko, więc postanowiłam jej przerwać i zakończyć ten temat. Powiedziałam, że nic nie szkodzi, że każdy człowiek tak czasami ma.
Zeszłyśmy do pokoju, po czym jak dawniej usiadłyśmy na tych samych miejscach.
-Miło
się rozmawiało z córką?- spytał pan Gates. Nie wiedziałam co odpowiedzieć, bo w
sumie prawie wcale nie rozmawiałyśmy, a nie chciałam kłamać.
-Pańska
córka jest naprawdę bardzo miła-odpowiedziałam, uśmiechając się.
-W to
nie wątpię. Jak chce potrafi być aniołkiem, wykorzystuje to, jak bardzo ją
kocham- kontynuował-Dlatego razem z jej matką wpadliśmy na pomysł. Corrie-
teraz zwrócił się do niej-wylatujesz do Francji! Sama- dokończył.
Momentalnie
spojrzałam na dziewczynę. Widać, że była zdziwiona i wcześniej nie miała o tym
pojęcia. Najwyraźniej pan Bill oczekiwał od niej jakiejś odpowiedzi, ale była
zbyt zszokowana więc ja postanowiłam przejąć inicjatywę.
-Ojcze,
chce jechać z nią-powiedziałam już do mojego taty.
W tym momencie Corrie wydała się jeszcze bardziej zszokowana tym faktem, więc delikatnie chwyciłam ją za rękę pod stołem.
W tym momencie Corrie wydała się jeszcze bardziej zszokowana tym faktem, więc delikatnie chwyciłam ją za rękę pod stołem.
-O!
Jeszcze lepiej. Z tego co opowiadałeś, twoja córka jest bardzo dojrzała. Więc
mam nadzieję , że mi tam przypilnuje trochę córki!- uśmiechnął się.
Papa
z początku się nie zgadzał, ale po długiej namowie, ze strony znajomego uległ.
‘Dziewczyno,
w co ty się wpakowałaś.'
Oczami Corrie
Chociaż za oknem świat nie przedstawiał się za ciekawie, w sumie mój humor był dzisiaj.. niezły. Nawet nie miałam zamiaru myśleć o Andy’m. Niech on cierpi, nawet nie zdaje sobie sprawy ,z tego ile stracił. Może jestem czasami pyskata i wredna, ale kochać potrafię.
Szykując ubranie podśpiewywałam ‘Party in USA’. Gdy zaczynałam refren do pokoju weszła Sam z praniem. Oczywiście nie zapukała.
Oczami Corrie
Chociaż za oknem świat nie przedstawiał się za ciekawie, w sumie mój humor był dzisiaj.. niezły. Nawet nie miałam zamiaru myśleć o Andy’m. Niech on cierpi, nawet nie zdaje sobie sprawy ,z tego ile stracił. Może jestem czasami pyskata i wredna, ale kochać potrafię.
Szykując ubranie podśpiewywałam ‘Party in USA’. Gdy zaczynałam refren do pokoju weszła Sam z praniem. Oczywiście nie zapukała.
-Wariatkaa-
chyba chodziło jej o mój śpiew- A jeśli już mówimy o dziwnym zachowaniu, co Ci
się stało?
-O
czym mówisz moja droga?- spytałam
-Dziś
Prima Aprilis? Nie zapukałam, nie zaczęłaś mnie wyzywać, a teraz jeszcze ‘moja
droga’ ?! Jeśli to ma być jakiś podstęp, to wiedz, że się nie nabiorę- powiedziała,
po czym odłożyła ubrania na szafę i wyszła.
Tak
to jest. Próbujesz być miła, zarzucają Ci że udajesz. Ale dziś nie miałam
zamiaru się kłócić.
Po krótkim
namyśle, zdecydowałam się na białe legginsy w czarne, pionowe paski, czerwone
przecierane martensy i granatową bluzkę. Pogoda w Leeds jak zwykle była przewidywalna
więc wolałam założyć ramoneskę.
-Mamo,
tato, Sam, wychodzę- krzyknęłam już z dołu.
-Pamiętaj
że o 13 masz być w domu, mamy gości!- odpowiedziała mama. Kątem oka spojrzałam
na wielki zegar wiszący przed pokoju. Dochodziła 9. Obiecałam, że wrócę na
czas.
Przechadzałam
się ulicami nie mając żadnego planu. W słuchawkach nie leciała Metallica, a
Demi Lovato. Hah, do czego to doszło. Słucham jakiejś gwiazdki Disneya. Ale ona
jest inna. Też miała trudne życie, ale poradziła sobie z trudnościami. ’Be
strong’- tak brzmiało jej motto…TAK, TO JEST TO!
-Kitty,
jesteś u siebie?- zadzwoniłam do przyjaciółki
-Tak
i jeśli chcesz wbić, to zapraszam!- jak zwykle wiedziała o co mi chodzi.
Już
po 5 kilometrach
i 36 metrach (ah, ta aplikacja na iPhone) byłam u dziewczyny.
-Jak
dzwoniłaś byłaś czymś podjarana, opowiadaj o co chodzi- nie chciało się jej
owijać w bawełnę.
Opowiedziałam
jej wszystko. Motto Demi- niby proste ,ale bardzo przypadło mi do gustu. Skoro
już za dwa tygodnie kończę 18 lat, dlaczego by nie strzelić sobie dziary? Już
od małego podobały mi się tatuaże. Gdy rosłam, zadawałam się z starszymi, zazwyczaj
chłopakami. Każdy prawdziwy facet, mieszkaniec Bradford (miasta położonego
niedaleko Leeds) musiał mieć wytatuowaną czaszkę. A jeśli chodzi o ból, nie
przejmowałam się tym. Nie raz podczas ucieczki z domu robiłam sobie krzywdę. Kasa
na koncie zawsze była, więc zostało mi tylko znalezienie salonu.
Z
początku przyjaciółce nie podobał się ten pomysł, no bo Corrie Gates i napis który
ma dodawać jej pewności siebie? Coś nie pasowało… Nie wiedziała, że się
zmieniłam. Ale nie zamierzam jej nic tłumaczyć.
-Mam!-
wyrwała mnie z zamyślenia Kitty- W sumie to niedaleko, a w necie same dobre
opinie- pokazała mi stronę internetową i już wiedziałam, gdzie spędzę najbliższy
czas .Szybko się ogarnęłam i razem z dziewczyną udałyśmy się w drogę. Ona była
starsza więc już od kilku miesięcy miała prawko.
O 12 byłyśmy
na miejscu. Z zewnątrz budynek nie wyglądał dość ciekawie, ale za to w środku
było niesamowicie. Już przy otworzeniu drzwi czuło się niesamowitą energie.
-O Jezu,
przepraszam!- powiedział mężczyzna który kilka sekund temu wpadł na mnie.
Miał pomarańczową beanie, z pod której wyłaniały się brązowe loczki.
Miał pomarańczową beanie, z pod której wyłaniały się brązowe loczki.
-Przepraszam
za kolegę. On tak zawsze przeżywa kolejne tatuaże- uśmiechnął się do mnie jakiś
chłopak stojący obok- najwidoczniej jego
kumpel.
-Daddy,
chyba potrafię się sam wytłumaczyć.
-Nic
się nie stało, naprawdę- powiedziałam zgodnie z prawdą. Oni wyszli, a ja z Kitty
udałam się w głąb pomieszczenia. Przyjęła mnie kobieta, której całe ręce
zdobiły tatuaże. Może wyglądała dziwnie, ale tak naprawdę była bardzo miła.
-No
więc jaki tatuaż sobie życzysz?- spytała czyszcząc igły.
-Napis
‘Be strong’, o tutaj-wskazałam jej miejsce na ręce
-Się
robi! Wybierz czcionkę i rozmiar. A potem zabieram się do pracy.
Nie
chciałam szaleć, może nie teraz. Po około godzinie tatuaż był gotowy i
zabezpieczony.
-Cholera!
Już 13! Jestem spóźniona, super- krzyknęłam do przyjaciółki. Pociągnęłam ją za rękę
i pognałyśmy do samochodu.
Gdy
wysadziła mnie pod domem, zdążyłam krzyknąć ‘dziękuję’ i pobiegłam do drzwi. Na
wejściu przywitała mnie wkurzona Sam, która oznajmiła że goście już są .No to
zapowiada się ciekawie…
Oczami Hazzy
-Genialny!
Dziękuje Ci. - powiedziałem do kobiety, która wykonała bardzo dobrą robotę. Tatuaż
motyla zdobiący moje ciało wyglądał niesamowicie. Chociaż trochę bolało, efekt
końcowy godny był cierpienia.
-Widzisz,
jakoś wytrzymałem-odwróciłem się do przyjaciela
-Harry,
kochanie ty moje, przecież wiesz co fani sądzą o twoich dziarach. A gdyby nie
ja, na pewno przybyło by Ci dziś ich więcej!
-Ale
Liam..- próbowałem zaprzeczać
-Ja i
tak znam prawdę! Odwrót na pięcie i marsz do samochodu bo inaczej twoja pewna
część ciała, na tym ucierpi. Lekcje ninja nareszcie mi się na coś przydadzą!-
odpowiedział
-Hahahahaha
lekcje ninja? Powinieneś mieć dziewczynę!- dokończyłem zdanie i oberwałem w
łeb. Chyba zasłużyłem. Liam nie lubił tego tematu. Do tej pory nie znalazł tej
jedynej, a związki na jedną noc go nie interesowały.
-O Jezu,
przepraszam- przez moje nie ogarnięcie wpadłem na kogoś. Liam jak zwykle próbował
mnie tłumaczyć- jak to on. Blondynka powiedziała że nic się nie stało i weszła
do środka.
-Harry,
czy mi się wydaje, czy już ją kiedyś widziałem?- spytał Payne.
-Pewnie
jakaś fanka, która miała meet&greet. No i jest ładna, więc pewnie dlatego
ją zapamiętałeś- puściłem do niego oko
-Masz
racje, ale zbierajmy dupy i jedzmy po naszego Bad Boya.
Oczami Rity-wyjazd z Anglii
Co za
dzień! Wpakowałam się, w wyjazd do obcego kraju, z obcą dziewczyną. Raz na
zawsze pożegnam się z perfekcyjnym życiem, wejdę w świat gdzie nikt nie będzie
o mnie dbał tak jak było w Hiszpanii.
A skoro o tym mowa, jestem w drodze na lotnisko. Mieści się ono w Londynie, więc czeka mnie podróż samochodem z Leeds. Odpaliłam Mp4, włączyłam Elvisa i usnęłam na siedzeniu.
A skoro o tym mowa, jestem w drodze na lotnisko. Mieści się ono w Londynie, więc czeka mnie podróż samochodem z Leeds. Odpaliłam Mp4, włączyłam Elvisa i usnęłam na siedzeniu.
Dziwie się trochę, że nie lecimy naszym prywatnym samolotem. Ale nie przeszkadza mi to. W końcu muszę przyzwyczaić się do normalnego życia…
Usiadłam
w wolnym rzędzie. Jakoś nie potrzebowałam towarzystwa, wolałam mieć chwile
spokoju i poczytać. Gdy wyjmowałam książkę z torby, wypadła z niej koperta. Była
w kolorze pudrowej zieleni, z kwiecistymi zdobieniami po bokach. Mogła należeć
jedynie do Kevina. Od razu przypomniałam sobie o liście, który dał mi w
szpitalu. A ja głupia o nim zapomniałam. Szybko otworzyłam kopertę, uważając
przy tym aby jej nie uszkodzić. Treść listu brzmiała tak:
________________________________________
No ta mamy kolejny rozdział, ocena należy do was.
CZYTASZ-KOMENTUJESZ (przypominam o ankiecie)
Jesteście ciekawi co będzie w tym liście od Kevina?
Jeśli chcesz być informowany o rozdziałach na TT, w komentarzu napisz swoją nazwę. xx
________________________________________
No ta mamy kolejny rozdział, ocena należy do was.
CZYTASZ-KOMENTUJESZ (przypominam o ankiecie)
Jesteście ciekawi co będzie w tym liście od Kevina?
Jeśli chcesz być informowany o rozdziałach na TT, w komentarzu napisz swoją nazwę. xx

