Aktualności

Aktualności 19.06.13
CZYTASZ = KOMENTUJESZ !

Nowy rozdział pojawi się w następnym tygodniu :>
Założyłyśmy ask'a możecie więc zadawać pytania bohaterom jak i autorkom! Po prawej stronie możecie zadać pytanie bezpośrednio przez bloga. xx
http://ask.fm/manyproblems2girls2worlds


sobota, 23 marca 2013

Rozdział 4




Oczami Corrie


Obudziłam się rano, jak zwykle chwile zajęło mi ogarnięcia jaki dzisiaj dzień i tak dalej, ale to standard. Po chwili myślenia, olśniło mnie! Dzisiaj jest to przyjęcie dla Neli!
Wstałam z łóżka i od razu  potknęłam się o leżącą walizkę na podłodze. Na samą myśl o tym, że jutro wyjeżdżam z Andy’m gęba mi się cieszy!
Nagle do pokoju weszła Sam, wystraszyła mnie, przez co wpadłam do otwartego neseseru.
Na co nieproszony gość, który bez pozwolenia wtargnął mi do pokoju  wybuchł głośnym śmiechem.
- I z czego rżysz?!- wrzasnęłam
- A ja-aa-a-k  myś-llli-sssz  niezdarooo?- mówiła przez śmiech
- A weź się udław tym śmiechem!
- Ej! Młoda nie pozwalaj sobie!
- Wal się śledziu!- odpowiedziałam po czym Sam z hukiem opuściła mój pokój.
To, że pozwoliła mi jechać do Vegas nie oznacza, że ją lubię! Mam dosyć i nie będę dla niej miła. Ta kobieta za bardzo działa mi na nerwy!

Spakowałam się na wyjazd i zebrałam na urodziny mojej kuzynki. A wiecie co jest najgorsze?! Musiałam być w sukience! Myślałam, że mnie szlak trafi! Ale nikt nie powiedział jaka ma być ta sukienka ..więc trochę dodałam charakteru do swojego stroju!
To teraz trzeba przeżyć tylko to denne przyjęcia i będzie dobrze. Chyba, że uda mi się jakoś z tego wykręcić..

Siedziałam na wielkiej huśtawce i przyglądałam się dokładnie wszystkiemu dookoła. Pełno dzieci ( głównie dziewczyn, ale znajdą się też jacyś przedstawiciele płci przeciwnej) biegających i taranujących wszystko co stanie im na przeszkodzie.
Są tu jakieś RÓŻOWE kucyki (różowe ogarniacie to?! Aż się rzygać chce na samą myśl), dmuchany zamek oraz wiele innych ‘atrakcji’. Te wszystkie zabawki tworzą jakby koło, w którym  znajdują się okrągła białe stoliki pełne przeróżnych przekąsek. Właśnie tam stoją rodzice wszystkich dzieci i jak zwykle rozmawiają o interesach. Że też te rozmowy ich już nie męczą.. ja bym zwariowała jakby ciągle ktoś mi gadał tylko o swojej pracy i sukcesach!
Aaa zapomniałam wspomnieć, że jest tu jeszcze jakby ‘domowa scena’ dla tego ukochanego, gównianego zespoliku mojej wspaniałej kuzyneczki!
Dowiedziałam się, iż jest to jakiś boysband, w którego skład wchodzi jakichś pięciu chłopaczków. Nela mówiła mi jeszcze jak oni się nazywają, ale coś chyba mi wypadło z głowy, chwila .. chyba One Durection.. nie, jakoś inaczej, hmm .. już wiem One Direction!
Minęło sporo czasu, a ja jak tu siedziałam, tak dalej siedzę! Nie, no tak nie może być!
Aaa głodna jestem! Burczy mi w brzuchu, ale przecież oni i tak wszystko wrzucili w siebie jak w śmietnik, więc nie mam na co liczyć.
Co do koncertu, to właśnie trwa. Nela i jej koleżanki są zachwycone. Stoją pod tą sceną, drą się i skaczą. Wielkie mi hallloo, pięciu wrzeszczących pajacy. Ja, w tym nie wiedzę nic nadzwyczajnego.
Od czasu do czasu  widziałam jak ta piątka ze sceny się na mnie gapi. W sumie to się im nie dziwię, przecież jestem taka piękna (czujecie ten sarkazm mam nadzieję).
Moją uwagę przykuła nowa taca babeczek, która właśnie została położona na stole.
Trzeba wykorzystać okazję, zanim te bachory wszystko zjedzą!
Zerwałam się z miejsca i szybkim krokiem dążyłam do mojego celu! Nagle poczułam, jak ląduje na mnie jakaś ciecz. Momentalnie się zatrzymałam. Zdezorientowana spojrzałam na siebie. Byłam lepiąca od słodkiej oranżady! Niech to szlak!
Przede mną  stał przerażony kelner, z tacą na której znajdował się wcześniej napój.
Byłam wkurzona i to bardzo!
- Czy cię do reszty pojebało człowieku?! Naprawdę nie trzeba było! – wydarłam się tak głośno, że większość ludzi spojrzała na mnie. No tak oczywiście, z moim fartem to w tej chwili musieli przestać śpiewać, żeby każdy mógł usłyszeć jak się drę!
Migiem ruszyłam w stronę domu i tam skierowałam się od razu do swojego pokoju. Zdjęłam lepiące się ciuchy i poszłam pod prysznic. Nie chciało już mi się tam wracać. Sięgnęłam po telefon i zadzwoniłam do Thomas’a
- Elo, Elo gnomie!
- No witam słońce! Co cię do mnie sprowadza?
- Kotku, jeszcze raz powiesz do mnie słońce, a możesz zostać bezpłodny.
- Już się tam nie denerwuj bo się spocisz.
- Za 20minut wszyscy przy przyczepie, okay?
- Tak jest! Wedle rozkazu madame!
- Już się tak nie podlizuj i tak nie dam ci szlugi!
- Ohh.. jak możesz?! Jesteś okropna!
- Tak, tak ulżyło ci?
- Nie! Ale dobra to za 20 minut! Na razie!
Rozłączyłam się, wciągnęłam na siebie krótkie, poszarpane dżinsowe spodenki oraz czarną bluzkę z czaszką. Związałam włosy w luźnego koka, nałożyłam trampki, wzięłam torbę i byłam gotowa. Teraz zostało tylko zejść przez okno, tak żeby nie spaść!


Oczami 1D

- Ruszać dupy chłopaki! Za 5minut wychodzimy! – Darł się z pokoju  Daddy.
W tej chwili, każdy zaczął biegać jak opętany i szukać swoich rzeczy. Jak to komicznie wyglądało.
- Gdzie moje spodnie?! Matko oddajcie mi spodnie! – wrzeszczał Hazza, z my ledwo powstrzymywaliśmy się od śmiechu. Wyglądał przezabawnie biegając po całym domu!
- Może w szafie?- zapytał Liam.
- Nie ma! Szafa zjadła mi spodnie! Aaaaaa!
- Loczuś nie dramatyzuj! Sprawdź  może hmm.. w lodówce! – powiedział Louis, klaskają w dłonie.
- Tak w lodówce! Inteligentne Tommo! Ale dobra idę sprawdzić ..
Wymieniliśmy z chłopakami porozumiewawcze spojrzenia i uciekliśmy na górę. Zdążyliśmy usiąść na kanapie i w tym momencie rozległ się pisk Harry’ego. Za dosłownie parę sekund stał przed nami ze zamrożonymi spodniami w ręku i krzyczał:
- Co do cholery moje spodnie robią w zamrażarce?! Zabije! Po prostu zabije! 
- Ale spokojnie, bo z tego stresu loczki ci się wyprostują. – zakpił Zayn i starał się zachować powagę. Oczywiście Niall nie wytrzymał i wybuchł tym swoim boskim, zaraźliwym śmiechem.
Dołączyliśmy do niego, a Harry udał obrażonego po czym opuścił pokój.

Śpiewaliśmy i wygłupialiśmy się na scenie, a te małe dziewczynki skakały razem z nami i przyglądały się nam, jakby widziały w nas jakieś anioły. To dziwne, ale zarazem fajne. Wiemy, że je uszczęśliwiamy, a jak nasi fani są szczęśliwi to my też!
Zauważyliśmy jakąś dziewczynę, która siedziała przez cały czas na huśtawce. Z daleka można była zobaczyć, że nie uśmiecha jej się tu przebywać.
Kiedy zeszliśmy ze sceny, podszedł do nas Paul (nasz menadżer) i oznajmił, że zostajemy tu do końca imprezy i nie ma przeproś! Przy okazji powiedział, że ta dziewczyna to córka właściciela tejże posiadłości. Już wszystko jasne, dlaczego musiała tu siedzieć.
Nasze rozmyślenia przerwał wrzask, odwróciliśmy się i zobaczyliśmy właśnie tą laskę wydzierająca się na kelnera. Była cała mokra. Kiedy spostrzegła, że wszyscy się na nią patrzą od razu opuściła ogród. - Zapewne poszła do domu.
Postanowiliśmy z chłopakami, że rozejrzymy się tu trochę i pójdziemy coś zjeść.
Bo oczywiście Horan jest ciągle głodny! Ja nie wiem, jak on mieści tyle jedzenia! Ale mniejsza o to. Gdy przechodziliśmy koło domu, Louis nagle stanął, a my posłaliśmy mu pytające spojrzenie.
- Patrzcie kogo my tu mamy!- powiedział z entuzjazmem i wskazał na jedną ze ścian domu.
Zobaczyliśmy tam blondynkę schodzącą prze okno, jakby po takim małym rusztowaniu.
- Kto obstawia, że zaraz spadnie? – zapytał Zayn
- Ona nie wygląda na taką, która by pierwszy raz takie rzeczy robiła.-stwierdził Liam.
- No w sumie to Daddy ma racje.. ona się wydaje jakaś inna .. – powiedział Niall.
Obserwowaliśmy każdy jej ruch. W końcu zeszła i co dziwne NIE SPADŁA!
- A nie mówiłem?- odezwał się Liam
- No dobra, dobra. – przyznał mu rację Zayn.
-Ej! Patrzcie! Co za Bad Girl! Nie dość, że ucieka z domu to jeszcze pali! Nałogowa palaczka jak Malik normalnie! - powiedział rozbawiony blondyn. Chciał coś krzyknąć do tej dziewczyny, ale Liam zatkał mu usta ręką mówiąc:
- Daj jej spokój, niech idzie. Widać, że ma dosyć siedzenia tu.
Przyznaliśmy mu rację i wróciliśmy do naszych małych, słodkich fanek. Do końca imprezy spędzaliśmy czas bawiąc się z nimi, a na koniec oczywiście zrobiliśmy grupowego przytulaska.

______________________________________
Witamy was nasze marcheweczki ;3
Ocena rozdziału należy do was :)
Jeśli czytacie prosimy o kliknięcie na po prawej stronie w ankiecie, dla was to sekunda a dla nas to bardzo ważne.
Pozdrawiamy xx


sobota, 16 marca 2013

Rozdział 3


Oczami Corrie

                                              

Niedziela jak niedziela. Minęła szybko i leniwie. Za to, w poniedziałek czekała na mnie niespodzianka. Ale zacznijmy od początku.
Jak zwykle o 8.30  Sam podwiozła mnie do szkoły. Lekcje minęły szybko i w miarę spokojnie. Nie licząc lekkiej przepychanki między mną a Eleanor.
Kto to Eleanor? To nieznośna dziewczyna, której wydaje się że wszystko może. Taka pieprzona gwiazdka.. Nie cierpię jej, psuje tu wszystko w szkole! Ale grunt, że reszta naśladuje mnie (co nie powiem czasami wkurza i to porządnie, ale z drugiej strony jest spoko, bo jesteś najlepsza i każdy chce być taki jak ty, każdy się ciebie słucha).
Co mi zrobiła?  Gada wszystkim, że niby Andy zainteresował się mną tylko dlatego że jestem bogata i popularna. Wiem, iż tak nie jest. Znam się z nim już od dawna.  A ta suka jak na swoją rasę zdecydowanie za głośno szczeka.
Doszło do małej bójki.. Mianowicie:
Ja rozwaliłam jej wargę, ona wyrwała mi kolczyka z nosa.  W sumie to już mi się on nie podobał, więc nie było mi go szkoda.
Później jak zawsze trafiłyśmy do dyrektora, ale dla mnie to już był pikuś.  Tak, całą winę zgoniłam na nią. Tyle szczęścia, że mój ojciec sponsoruje szkołę i nauczyciele nie mogą mi nic zrobić. Fuck Yeah!

Około 16 wyszłam ze szkoły razem z Polą, rozmawiając o dzisiejszym incydencie. Z daleka zauważyłam umięśnionego  blondyna z bukietem róż stojącego tuż przy sportowym samochodzie. To był Andy. Szybko pożegnałam się z przyjaciółką i podbiegłam do niego.
-Oh, Andy, to dla mnie?-spytałam go wpatrując się w przepiękny bukiet.
-Oczywiście! 13 czerwonych róż. Tyle dni spędzimy tylko razem w Las Vegas!
-Co? O czym ty mówisz?-spytałam nie wiedząc, o co mu chodzi.
-Jedziemy do Las Vegas Bejbe!-Krzyknął po czym wziął mnie za rękę.- Corrie, wystarczy że się zgodzisz, a spędzimy razem najlepsze dni życia.-Spojrzał na mnie swoimi niebieskimi oczami, wymuszając odpowiedź.
-Strasznie się cieszę, ale nie wiem, co na to Sam. Ona jest za mnie odpowiedzialna, a jakoś nie za dobrze nam się układa-odparłam pełna obawy.
Bardzo chciałam pojechać ale.. W sumie to najwyżej ucieknę jak mi nie pozwoli! -Taki scenariusz przeszedł mi przez myśl, co już mi trochę poprawiło humor.
-Załatwione Kicia! Rozmawiałem z nią, wszystko ustalone. Wyjeżdżamy za trzy dni. A teraz co powiesz na kawę? Hmm?
-Z przyjemnością-odparłam.
Po czym Andy otworzył mi drzwi do auta, jak prawdziwy dżentelmen, na co ja zachichotałam.
Wsiadłam do wozu. Chłopak za chwilę znalazł się na siedzeniu obok i ruszyliśmy.
               Wieczorem Andy odwiózł mnie do domu, przy czym oznajmił, że jutro przyjeżdża jego przyjaciel więc zaproponował, żebym go poznała. Odmówiłam. Nie chciałam się mu mieszać, w jego towarzystwo...  Pożegnałam się z nim i weszłam do domu.
Po drodze do mojego pokoju złapała mnie Sam i oznajmiła że pojutrze odbywa się u nas przyjęcie urodzinowe mojej kuzynki. Oczywiście dodała, że moja obecność jest konieczna.
Nich to szlak! Ale może jakoś uda mi się uciec..



Oczami Rity 


          
W tym tygodniu nie działo się nic nadzwyczajnego. Robiłam wszystko co do mnie należy, czyli chodziłam do szkoły, na bankiety z rodzicami i rożne takie podobne spotkania.
No i nic się nie zmieniło, bo dalej nie miałam swojego własnego, prywatnego życia.. Nie licząc paru chwil spędzonych w ogrodzie, z gitarą oraz zeszytem z moimi piosenkami. To mnie zawsze uspokaja. Uwielbiam grac i pisać, to taki mój sposób na wyrażenie emocji.
A co do szkoły to właśnie wybieram z Kevinem sukienkę na dzisiejszy bal..
- Weź tą długą fioletową z rękawami 3/4 -nalegał Kevin. Nie byłam tym zachwycona, gdyż to nie jest jakieś oficjalne przyjęcie..nie chce się tak wyróżniać. Każda dziewczyna będzie dzisiaj tam wyglądać pięknie, seksownie..
- Nie to raczej nie jest dobry pomysł..Chce wybrać coś jakby 'normalnego' co mi się od razu spodoba.
-No dobrze, ale jak coś to będzie to nasz plan B. Co ty na to?
-W ostateczności mogę się na nią zgodzić..
Przeszukując całą garderobę, w której znajdowała się masa przeróżnych stroi,powoli traciłam nadzieję na znalezienie czegoś idealnego. Che się dzisiaj pokazać tam jak najlepiej.
Nagle rzuciła mi się w oczy obcisła czarna sukienka, z długim rękawem. Na ramionach miała ćwieki i wycięcie na plecach. Była idealna!


-Mam, mam!!- zaczęłam krzyczeć i skakać uradowana, przy czym robiłam dziwne miny i pozy. Kevin się na mnie tylko dziwne popatrzył, po czym wybuchł niepohamowanym śmiechem tak jak ja.



Dobrałam do sukienki wysokie, czarne szpilki z czerwoną podeszwą i srebrną bransoletkę.
Dla dodania charakteru usta podkreśliłam czerwoną szminką.
- NONO! Ślicznie wyglądasz młoda damo. - usłyszałam głos Kevina za sobą, momentalnie się odwróciłam, a ten zlustrował mnie wzrokiem, szeroko się uśmiechając.
- Dziękuję bardzo- odparłam i zgrabnie dygnęłam jak na filmach. Tak, a on znów zaczął się śmiać.  Ma taki zaraźliwy śmiech, że musiałam do niego dołączyć.
- Więc życzę ci udanej zabawy!-krzyknął i mocno mnie przytulił. -A teraz leć już na dół. Samochód czeka. - puścił do mnie oczko.
Ostatni raz przejrzałam się w lustrze i zeszłam na dół. No to czas zacząć zabawę! Żebym tylko nie zrobiła nic żenującego..

Kiedy weszłam na sale gimnastyczną, w której odbywał się dzisiejszy bal, wszystkie oczy skierowały się na mnie. Każdy miał miny jakby zobaczył ducha. Stali tam i nie ruszali się, tylko na mnie patrzyli. Czułam się trochę niezręcznie, miałam wrażenie, iż mam coś na twarzy. Więc spytałam..
- Ej mam coś na twarzy czy co?!
Każdy dalej milczał, ale jedna dziewczyna zdobyła się na odwagę i wydobyła z siebie dwa słowa:
- Wyglądasz..zniewalająco!
Zarumieniłam się. Po tej wypowiedzi wszyscy przytaknęli głowami, przyznając jej racje.
DJ znów puścił muzykę. Każdy zajął się sobą, swoimi partnerkami/partnerami.
Coś mi jednak tu nie pasowało.. To się często nie zdarza, że oni są dla mnie mili i jeszcze prawią mi komplementy. Chwile nad tym główkowałam, aż zauważyłam że nie ma jeszcze 'elity szkolnej' No tak i wszystko jasne. Kiedy oni przyjdą już nie będzie tu tak miło.


Czyżbym się myliła? Elita przyszła i nic się nie działo. Tańczyłam i  bawiłam się z innymi, normalnymi ludźmi ze szkoły, a tym 'najważniejszym' to nie przeszkadzało.. Nie było żadnych komentarzy ani afer. Może to tylko cisza przed burzą ..


Po paru godzinach wywijania na parkiecie poszłam się napić. Rozmawiałam z dwiema dziewczynami, gdy nagle ucichła muzyka, ale tylko na parę sekund. Od razu reflektor skierował się na Antoni'ego ( to przewodniczący elity),w tym momencie  na sali każdy uciekł na bok robiąc wąskie przejście przez środek.
Stał na drugim końcu sali, naprzeciwko mnie. Dzieliło nas 10 metrów?.
Muzyka znów zabrzmiała, a Antoni zaczął śpiewać kierując się w moją stronę.
Sparaliżowało mnie, nie wiedziałam co robić. Stałam tam jakbym została wbita w podłogę.
Obserwowałam każdy jego ruch i analizowałam każde słowo wydobywające się z tych malinowych ust.
Her name is Rita

I have a dream about her

She rings my bell

I got gym class in half an hour

Oh how she rocks

In Keds and tube socks

But she doesn't know who I am

And she doesn't give a damn about me

Po tej zwrotce drugi reflektor skierował się na mnie. Nie mogłam w to uwierzyć! To nie mogło dziać się naprawdę, a jednak.. Matko jaki on seksowny! Nie Rita co ty gadasz! Opanuj się! - moje myśli szalały w głowie, było ich o wiele za dużo, nie wiedziałam co mam o tym sądzić, każdy uczeń przypatrywał się temu ze zdziwieniem.
Cause I'm just a teenage dirtbag baby

I'm just a teenage dirtbag baby

Listen to Iron Maiden baby with me

Nie byłam pewna czy dobrze robię ale, zaczęłam kierować się w jego stronę. Bałam się, nie wiem jeszcze czego, ale się bałam. On kontynuował:
She's walking over to me

This must be fake

My lip starts to shake

How does she know who I am

And why does she give a damn about

Doskonale znałam tę piosenkę, postanowiłam dokończyć, bo co mi szkodzi?
Staliśmy już tak blisko siebie, a nasze ciała się praktycznie stykały. Zaśpiewałam:
I've got two tickets to Iron Maiden baby

Come with me Friday, don't say maybe

I'm just a teenage dirtbag baby like you

W tym momencie on i cała elita wybuchnęli  gromkim śmiechem, a przede mną pojawiła się Cloe z kamerą i zaczęła mówić:
- I jak się czujesz, właśnie przyznałaś, że jesteś frajerka! Długo nie musieliśmy czekać. - nie przestawała się śmiać.
Zatkało mnie, łzy zaczęły napływać mi do oczy, ale powstrzymałam je, nie pozwoliłam im wypłynąć. Chciałam uciec, ale jakiś głos w mojej głowie sugerował, że muszę z tym skończyć, że to dalej nie może trwać. Wtedy kompletnie nie wiedziałam co robię. Potok słów wydobył się z moich ust.
- HAHAHAHAH i co na tyle was tylko stać? Potraficie znęcać się nad innymi, tak? Daje wam to
  poczucie wyższości?
  Ale nie, nie tym razem! Dzisiaj to zakończymy! Mam dosyć tego wszystkiego, tak samo jak
  i reszta! Jesteście pieprzonymi dupkami, zapatrzonymi w siebie! Myślicie, że jesteście
  najlepsi?! To się grubo mylicie! Najzwyczajniej w świecie mi was po protu żal. Współczuje
  wszystkim, tym którzy musieli z wami wytrzymywać! Ale to już koniec! Rozumiecie, koniec?!
  Więcej już tak nie będzie, a ja tego dopilnuje!
Tym razem, to oni stali tam jak wryci. Parę razy otwierali buzie, żeby coś powiedzieć, ale od razu je zamykali. Uczniowie patrzyli to raz na mnie, raz na nich. Oni tez nie mogli uwierzyć w to co się przed chwilą stało, tak jak ja.
Banda rozwydrzonych gówniarzy odwróciła się na pięcie i wyszła trzaskając drzwiami. Odprowadziłam ich wzrokiem. Po zamknięciu drzwi jeszcze chwilę patrzyłam, w tamtą stronę.
Tak, wtedy miałam wielką satysfakcje, z tego co zrobiłam. W końcu udało mi się postawić tym idiotom. Nikt, nie będzie przez nich cierpiał, zadbam o to.
Dumna ze swojego czynu odwróciłam się do reszty i krzyknęłam z entuzjazmem:
- To co bawimy się?!
W tym momencie ponownie usłyszeliśmy muzykę i bawiliśmy się wspaniale do białego rana.
Nie martwiąc się o nic.


________________________________________
Przepraszamy, że rozdział nie pojawił się na tygodniu tak jak myślałyśmy ale niestety nie udało nam się.
Jak podoba się wam rozdział? Moim zdaniem nie jest zły, ale mógł być lepszy, planowałam go trochę inaczej.. ale ocena należny do was :)-Julka
Dziękujemy za wszystkie komentarze to bardzo wiele dla nas znaczy (:
Pozdrawiamy nasze kochane marcheweczki do następnego weekendu xx


+ nastąpiła zmiana wyglądu głównych bohaterek nowe zdj są,w opisie bohaterów.

 

piątek, 8 marca 2013

Rozdział 2

Oczami Corrie


  W dzień wyjazdu rodziców Thomas miał urodziny. Oczywiście organizował imprezę. Tutaj, w Leeds jeśli chciałeś być kimś musiałeś organizować ostre vixy. W tym roku kończył 18 lat, więc to była szczególna okazja. O 19 przyszła do mnie Pola i pomogła wybrać sukienkę. Zdecydowałam się na czerwoną, ledwo zakrywającą uda i mocny makijaż. Do tego 15 centymetrowe koturny,natapirowane włosy i byłam gotowa. Dziś szczególnie zależało mi aby dobrze wyglądać. Dlaczego? Już tłumaczę. Aktualnie mam wielu znajomych, ale głownie zadaję się z Mickym, Matem, Polą, Kitty, Thomasem i Lisą.Z nimi zawsze mogę się świetnie pobawić ale nic więcej. Gdy byłam młodsza, parę domów dalej mieszkała rodzina Samuels. Andy był 5 lat starszy ode mnie,ale zawsze świetnie się dogadywaliśmy. Był inny niż wszyscy i to mnie w nim fascynowało.Jednak gdy miałam 15 lat, on wyjechał na studia. Utraciliśmy kontakt. A dziś, najprawdopodobniej pierwszy raz od kilku lat go spotkam. Thomas jest również jego przyjacielem, więc mam nadzieję że go nie zawiedzie i się zjawi. . .
 Jestem tu ponad 40 minut i nic nie piłam, a co lepsze- nic nie brałam! Ludzie się dziwią, bo przecież Corrie Gates nigdy nie odmawia. Ale ja wolałam być trzeźwa gdy . .
Nie zdążyłam dokończyć zdania w myślach, gdy go zobaczyłam. Stał około 2o metrów ode mnie, obok DJ. Jak zwykle na jego twarzy widniał uśmiech. Taki już był. Gdziekolwiek się pojawiał atmosfera stawała się lepsza.
Ręką odgarnął swoje złociste włosy, sięgające już prawie do ramion. Jego umięśnioną klatę opinała bluzka na grubszych ramiączkach. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, jaki jest niesamowicie przystojny. Nie minęła minuta, gdy nasze spojrzenia się spotkały. Zamurowało mnie, w jednej chwili stanęło mi serce, a za chwile waliło jak opętane! Miałam wrażenie, że zaraz normalnie wyskoczy z mojej klatki piersiowej! Wtedy on zaczął iść w moim kierunku. Już po chwili był przy mnie. Jego niesamowicie seksowne wargi zaczęły się poruszać, chyba coś mówił.
Ja jedynie wtedy, poczułam się szczęśliwa, wszystkie wspomnienia z tym seksownym chłopakiem, który właśnie stoi przede mną wróciły. Każda chwila spędzona razem przewijała mi się w głowie błyskawicznie. To było coś. . niezwykłego. . tak to było niesamowite uczucie.
-Ej mała,czy ty mnie słuchasz?!- Spytał z udawaną złością
-Tak! To znaczy nie. . Przepraszam, ale tak długo się nie widzieliśmy!- odpowiedziałam i rzuciłam mu się na szyję.
Andy zawsze był dla mnie jak starszy brat,jednak gdy go teraz zobaczyłam nie byłam pewna swoich uczuć. To, że go kochałam było pewne, nie wiedziałam jednak w jaki sposób . .
-Hahah Corrie, spokojne bo mnie zaraz udusisz!- Zaśmiał się odsłaniając swoje śnieżnobiałe zęby, już bez aparatu.Gdy był młodszy nie był specjalnie śliczny, nie miał wielu znajomych. Hmm był jakby grzecznym chłopcem. Teraz było zupełnie inaczej. Każda dziewczyna się za nim oglądała. Byłam zazdrosna.
-Oj, nie mogę do tego dopuścić- odpowiedziałam ze śmiechem po czym dodałam- Lepiej opowiadaj co u Ciebie, strasznie długo się nie widzieliśmy. Już myślałam, że o mnie zapomniałeś lamusie-odparłam.
Czułam, że zaszkliły mi się oczy ale miałam nadzieję że on tego nie zauważył. Nie cierpię płakać a szczególnie przy innych, bo to oznaka słabości . . 
-O kimś takim jak ty nie da się zapomnieć- odpowiedział już całkiem poważnie i zaczął opowiadać o życiu w Londynie.
Dowiedziałam się że już za miesiąc kończy studia, znalazł sobie prace i nareszcie zamieszka sam. Wiem też, że ma wielu znajomych ale żadna kobieta nie zawładnęła jego sercem.
Co mi chyba odpowiadało (samolubna ja! haha)
Nawet nie zauważyłam, kiedy pijany Mickey podszedł do nas i oznajmił że impreza dobiegła końca. Chłopak ledwo trzymał się na nogach, a jednak udało mu się nad wszystkimi zapanować!
Z trudem pożegnałam się z blondwłosym, bo bałam się że znowu zniknie.
Nawet nie wiecie jak się ucieszyłam, kiedy Andy powiedział mi, że zostaje tu na 2TYGODNIE!
A co najlepsze, chce je spędzić tu ze mną. Wspominał coś jeszcze o jakimś wspólnym wyjeździe, ale pożyjemy, zobaczymy.
Po powrocie do domu, Sam była zdziwiona, że nie byłam pijana. Ale i tak kazała mi się położyć. Mogę stwierdzić, że dzisiejszy dzień był bardzo udany, a wszystko dzięki mojemu przyjacielowi z dzieciństwa.
 Andy Samuels- przyjaciel,czy ktoś więcej?
                                            
______________________________________
Witamy! Mamy 2 rozdział. Następny pojawi sie na tygodniu :)
Nie pozostaje nam nic innego już do gadania, więc po prostu miłego czytania, oraz miłego weekendu! :D pozdrawiamy xx

+ chciałybyśmy znać wasze opinie na temat rozdziałów więc liczymy na komentarze
+ pojawiła się ankieta po prawej stronie, dla was to jedno kliknięcie, a dla nas jest to bardzo ważne.

sobota, 2 marca 2013

Rozdział 1

Oczami Rity


Obudziłam się o 9.00. Jak zwykle przed przyjściem Kevina. Kevin to jeden z naszej ‘służby’, jest on odpowiedzialny za mnie. Codziennie rano przychodzi mnie obudzić, choć może wydawać się to dziwne ale pomaga mi również w dobraniu stroju na różne uroczystości! Oprócz tego jest on moim najlepszym przyjacielem, po części zastępuje mi ojca. Ha! Jak to brzmi. Prawie dorosła dziewczyna przyjaźni się z ‘dziadkiem’. Ale taka jest prawda. Nie mam przyjaciół , ponieważ  ludzie ze szkoły dzielą się na dwie grupy:
- Tych, którzy próbują mi się przypodobać, bo jestem bogata (jak ja nie cierpię takich ludzi!)
- I tych, którzy uważają mnie za nic nie wartą nudziarę mającą po prostu kasę.
Więc sami chyba rozumiecie…
Z Kevinem mogę porozmawiać o wszystkim. Od prawie osiemnastu lat jest przy mnie, opiekuje się mną, doradza. To właśnie on podsunął mi pomysł o wyprowadzce…
 Dzisiaj sobota, normalne bym jakoś bardziej entuzjastycznie do tego podeszła, ale dziś odbywa się u nas wielki bankiet, z okazji pięciolecia ‘The New York Times’ – gazety, w której mój ojciec ma wielkie udziały. Będzie mnóstwo bogatych, kulturalnych, dobrze wychowanych ludzi z redakcji oraz spoza niej.
Szczerze? To dziś jakoś nie mam humoru na takie uroczystości, no ale cóż, jak trzeba, to trzeba. Kwestia przyzwyczajenia.
Wracając do tematu. Odwróciłam się w stronę drzwi i zobaczyłam tam uśmiechniętego od ucha do ucha mojego opiekuna. Jak dobrze że przerwał to moje rozmyślanie, co za dużo to nie zdrowo!
-Eh i co jak zwykle nie śpisz! -powiedział z udawanym oburzeniem Kevin.
-Hahaha, ale myślałam, że się przyzwyczaiłeś.
-No w sumie się przyzwyczaiłem…Ale chciałbym Ci kiedyś zrobić pobudkę…-powiedział z chytrym uśmieszkiem
-O nie, nie, nie! Ja już znam ten uśmieszek! Nie uda Ci się! –powiedziałam rzucając w niego poduszką.
-Osz Ty! Tak pogrywasz?!
Odwdzięczył mi się tym samym. Ja również dostałam poduszką…I to nie raz! Tak, była bitwa na poduszki. Matko! Zachowujemy się jak dzieci, ale czy coś w tym złego?
Dobrze mieć taką osobę, chociaż jedną, która jest z tobą i ciągle stara się, abyś chociaż na chwilę się szczerze uśmiechnęła.
-Dobra młoda, koniec. Mam nadzieję, że pamiętasz o dzisiejszych planach, to ważny dzień. Marsz do łazienki. Za godzinę masz zajęcia jazdy konnej z instruktorem. Jak się zbierzesz zejdź na dół na śniadanie, bo rodzice będą się niecierpliwić.- Kevin powiedział już całkiem poważnie i opuścił mój pokój.
Po drodze do łazienki spojrzałam przez wielkie okno, z widokiem na nasz ogród. Każdy szykuje co innego, jedni noszą okrągłe stoliki, inni ustawiają kwiaty…Wszyscy się przepychają, aby skończyć wszystko na czas.

Jestem ciekawa, co przyniesie dzisiejszy dzień, jaki będzie ten bankiet, czy poradzę sobie na koniu?.. Milion pytań kłębiło mi się w głowie, ale w sumie, poranek mogę zaliczyć do udanych. Więc może reszta dnia też taka będzie? Miejmy nadzieję.. A teraz, w końcu czas iść się zbierać, bo rodzice nie będą zadowoleni..




Oczami Corrie


 O 10.00 ktoś zaczął dobijać się do moich drzwi, a już po chwili nad moim łóżkiem pojawił się wysoki, dobrze zbudowany mężczyzna, z ciemnymi włosami. Tak, to mój tata-Bill.
-Wstawiaj śpiochu!!!- krzyknął ojciec
-Mhm… Już, już
-No to już! Przyszedłem się pożegnać, wyjeżdżamy z mamą za 10 minut.
-Ale jak to? Gdzie jedziecie?- Powiedziałam z lekkim, oczywiście udawanym oburzeniem, gdyż dziś sobota!
-Musimy pojechać do Chorwacji, na ważną konferencje. Wracamy za trzy dni.
-Szkoda…-powiedziałam ze smutkiem
-Oj już nie udawaj, że się smucisz, bo i tak Ci nie uwierzę! –zaśmiał się pod nosem po czym kontynuował swoją wypowiedź-Masz się pilnować Sam, jasne? Jesteś pod jej opieką i masz się słuchać bo ja i tak się o wszystkim dowiem.
-Pamiętaj-dodał po chwili spoglądając na mnie.
Popatrzyłam na niego i delikatnie się uśmiechnęłam.
-Nie martw się, będę grzeczna..- powiedziałam
-No mam nadzieję! No chodź tu, przytul staruszka i zbieraj się, wypadało by się może pouczyć.
Niechętnie podeszłam, po czym przytuliłam się do ojca i powiedziałam, że rozważę opcje nauki. Ale oczywiście tego nie zrobię, zła ja- zachichotałam.
Gdyby nie to, że ojciec musiał już jechać, na pewno teraz odbyło by się kazanie na temat szkoły i mojego zachowania. W sumie to tata nie wie, jaka jestem wśród znajomych i niech tak pozostanie.
 Po wyjściu ojca, nagle do mojego pokoju weszła Sam.
-A może by tak pukać?!- nieświadoma swojego zachowania krzyknęłam.
Sam jest tak jakby moją ‘opiekunką’, ale jest okropna! Denerwuje mnie każdym swoim zachowaniem, myśli, że ma nade mną władzę.
-Nie, raczej nie –powiedziała sucho
-Raczej? Czyli nie jesteś pewna swojego zdania, ha! To lepiej naucz się pukać i przestań mi przeszkadzać-po tych słowach ugryzłam się w język, znowu nie panuje nad swoimi emocjami.
-Przyszłam Ci tylko powiedzieć, że śniadanie jest gotowe oraz poinformować, że twój ojciec odwołał wszystkie zaplanowane spotkania na te trzy dni, więc masz czas wolny.
-Dziękuję za informacje, możesz już iść.
 Więc tak, podsumowując, dzisiaj sobota, piękna pogoda, przyjaciele na miejscu i urodziny Thomasa! Oj, będzie melanż, jak dobrze, że nie ma rodziców. Inaczej nie mogłabym sobie na dużo pozwolić, bo przecież jestem grzeczną dziewczynką,..
Moim kumple to głownie Thomas, Kitty, Lisa, Micky, jest też Matt i Pola. Chodzimy razem do szkoły, jak i również wspólnie imprezujemy!
No to szykujemy się na imprezę..!




________________________________________
Mamy rozdział pierwszy! Liczymy na wasze komentarze :)
Chcemy, aby ten blog był inny od pozostałych, dlatego najpierw chcemy wprowadzić was w codzienne życie głównych bohaterek: Rity i Corrie.

+ została utworzona zakładka 'Wasze blogi', możecie się tam reklamować , pod warunkiem że dodacie krótki opis bloga, inaczej komentarze bd usuwane.