Elita nie zwracała na mnie uwagi, jakby zapomnieli co się stało kilka dni temu.
Od tamtego czasu czuję się....szczęśliwa? W końcu odważyłam się mówić, pokonałam barierę która zabijała mnie od środka. Walczyłam z tym od dawna i w końcu się udało!
Wieczorne przemyślenia przerwało mi puknie do drzwi. Po chwili pojawiła się w nich wysoka brunetka, o ciemnych oczach jak i również ciemnej karnacji -moja mama.
-Kochanie, możemy porozmawiać? - spytała.
Zdziwiło mnie to, nie powiem. Rodzice nie zbyt interesowali
się mną i moim życiem. Wiedziałam, że jeśli ty przyszła, musi mieć do mnie
jakąś ważną sprawę.
-Mamo, proszę powiedz mi od razu po co tu przyszłaś. Wiem że
coś musiało się stać -powiedziałam, starając się zachować spokój. Nie zdawałam
sobie pojęcia, jak słowa matki mną wstrząsną.
-Córciu, jak pewnie zauważyłaś, Kevina ostatnio z nami nie
ma. I nie jest na wakacjach, jak zapewne Ci mówił...
On nigdy nie kłamał- pomyślałam. Nie chciałam wierzyć w
słowa matki.
-Od kilku dni jest w klinice St. Francesco. Jesteś już
prawie dorosła, więc nie będę cię okłamywać. Wykryto u niego raka mózgu. A jak
na pewno wiesz, późno wykryty nie daje szans na uratowanie, tak jest też w tym
wypadku.-dodała po czym spuściła wzrok. Zdziwiło mnie jeszcze to, że mówi o tym
z takim spokojem.
-Kłamiesz! To nie prawda! -wydarłam się na cały głos i
upadłam na podłogę.
Zaczęłam płakać, drzeć się w niebo głosy!
Emocje nie pozwalały mi się uspokoić. Co ona do cholery mówiła?
Osoba, którą kocham, osoba która jest dla mnie najważniejsza ma zginąć?!...
Zaczęłam płakać, drzeć się w niebo głosy!
Emocje nie pozwalały mi się uspokoić. Co ona do cholery mówiła?
Osoba, którą kocham, osoba która jest dla mnie najważniejsza ma zginąć?!...
Po chwili zostałam sama, całkiem sama. Ona jak zwykle mnie
zostawiła ..
Wstałam o 6. Jednak dziś, obudziłam się sama, nie było uśmiechniętego
Kevina od ucha do ucha przy moim łóżku. Wyszykowałam się, lecz nie miałam
zamiaru iść dziś do szkoły.
Madryt jest wielkim miastem, wiecznie zatłoczonym. Kręci się
tu wielu turystów, którzy często się gubią. Jestem jak oni, choć mieszkam tu
prawie 18 lat. Ironia losu.
Ojciec-najważniejsza szycha w mieście nie pozwala mi poznawać uroków tego miejsca.
A szkoda. Wycieczki organizowane przez niego, polegały na zwiedzaniu najlepszych restauracji, kortów tenisowych czy golfowych. Mnie interesowały inne rzeczy, których nigdy nie było mi dane zobaczyć. Z tego co mówi Google Maps, szpital St.Francesco znajduje się około 5 kilometrów od szkoły. Wspaniale!
Szofer mnie podwiezie, spełni swój obowiązek, a ja zamiast na lekcje francuskiego (które są ciekawe, ale ten język opanowałam już do perfekcji) udam się do Kevina.
Ojciec-najważniejsza szycha w mieście nie pozwala mi poznawać uroków tego miejsca.
A szkoda. Wycieczki organizowane przez niego, polegały na zwiedzaniu najlepszych restauracji, kortów tenisowych czy golfowych. Mnie interesowały inne rzeczy, których nigdy nie było mi dane zobaczyć. Z tego co mówi Google Maps, szpital St.Francesco znajduje się około 5 kilometrów od szkoły. Wspaniale!
Szofer mnie podwiezie, spełni swój obowiązek, a ja zamiast na lekcje francuskiego (które są ciekawe, ale ten język opanowałam już do perfekcji) udam się do Kevina.
Plan wypalił i już około 9 byłam przed wejściem.
-Dzień dobry, nazywam się Rita Helu, przyszłam odwiedzić
przyjaciela. Mogę wiedzieć, w jakiej sali znajduje się Kevin Levine?
-Oczywiście, z takim nazwiskiem powiem pani wszystko.
Trzecie piętro, sala numer 5,odział intensywnej terapii -uśmiechnęła się do mnie kruczowłosa kobieta w średnim wieku.
Zapewne chciała się podlizać, ale ja i tak nie mam zamiaru wspominać o tym ojcu. Wdrapałam się na górę i to, co zobaczyłam naprawdę mnie przeraziło. Kevin leżał otulony białą kołdrą aż po brodę, był strasznie wychudzony. Z trudem otworzył oczy, wziął mnie za rękę i powiedział:
Trzecie piętro, sala numer 5,odział intensywnej terapii -uśmiechnęła się do mnie kruczowłosa kobieta w średnim wieku.
Zapewne chciała się podlizać, ale ja i tak nie mam zamiaru wspominać o tym ojcu. Wdrapałam się na górę i to, co zobaczyłam naprawdę mnie przeraziło. Kevin leżał otulony białą kołdrą aż po brodę, był strasznie wychudzony. Z trudem otworzył oczy, wziął mnie za rękę i powiedział:
-Kochanie, to ty? Co ty tu robisz mała? Do szkoły i to
natychmiast! Pamiętaj że masz dziś lekcje gry na pianinie! -nawet na łożu śmierci
dbał o mnie. O Jezu. Napisałam to. Nie, on nie umrze, nie może.
Pogadałam z nim chwilę (4 godziny) po czym wygonił mnie, bo
nie chciał abym miała wielkie kłopoty. Obiecałam mu, że jeszcze go
odwiedzę. Na pożegnanie dał mi list. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że to będzie
nasze ostatnie spotkanie.
Oczami Andy'ego
Przed wyjazdem z
Corrie, spotkałem się z moim najlepszym kumplem- Liam’em. Przyjechał tu z
zespołem, na jakieś przyjęcie – nie wnikam. Mówił coś tylko, że była jedna
fajna laska. Oczywiście, on użył innych słów, bo jak to on mówi: ‘Mam szacunek
do kobiet”. – Niech mu tam będzie.
Z tego co się dowiedziałem, to chyba jakaś buntowniczka- lubię takie dupy!
Mam nadzieję, ze ma jakiś namiar, może się z nią trochę zabawię..
Jesteśmy w Las Vegas już tydzień, czyli minęła już połowa naszego pobytu, w tym miejscu. Oprócz tego, że codziennie zaliczamy nowe kluby i jedziemy na przypale, z moją cudowną blondynką, nie miałem okazji zabawić się w inny sposób ..Czas to zmienić. I to szybko!
Najlepsza była impreza w willi, z wielkim basenem! Cały wieczór banan nie schodził nam z twarzy! Chociaż może to po części sprawka prochów.. ale liczy się to, że było zajebiście!
Obudziły mnie promienie słoneczne, które mocno raziły mnie po oczach. Od razu się skrzywiłam. Nie za fajnie jak ci tak z rana gały wypala..
Rozejrzałam się po całym pokoju szukając tu jakiejś żywej duszy, ale niestety nikogo nie było. Widocznie Samuels gdzieś się zmył.
Wstałam, poczłapałam pod prysznic i narzuciłam na siebie czyste ubrania.
Uznałam, że nie ma co siedzieć tu samej, więc zabrałam plecak, komórkę i ruszyłam na miasto.
Zahaczyłam o jakiś sklep i kupiłam sobie rogalika z czekoladą – mm pycha!
W miedzy czasie dostałam sms’a od mojego zagubionego towarzysza, o treści:
‘Kocie, nie czekaj na mnie ze śniadaniem. Wrócę o 19 i masz być gotowa na imprezę.
Idziemy do mojego kumpla. Włóż coś sexy, mrr xxxx’
Coś się spóźnił trochę z tą wiadomością. A w ogóle skąd pomysł, że czekałabym na niego ze śniadaniem? Zabawne, coś mu ta blond farba chyba szkodzi na mózg. I, że niby ja nie wyglądam zawsze seksownie?! Oj, ja już sobie z nim pogadam!
WŁĄCZ
Lejące się litry procentów, dym z papierosów, wrzaski, najlepszy DJ na świecie, a w samym środku tego wszystkiego, na lśniącym parkiecie ja i Andy ze szluga w ustach. Dodawała mu ona czegoś takiego, że pociągał mnie jeszcze bardziej, a nie wiem czy jest to w ogóle możliwe. Tańczyliśmy w tłumie schlanych, jak i tych w miarę myślących jeszcze ludzi. Nasze ruchy, były bardzo odważne, rozgrzane ciała ciągle ocierały się o siebie. Wiedziałam, że go pociągam, tak jak on mnie.
Z tego co się dowiedziałem, to chyba jakaś buntowniczka- lubię takie dupy!
Mam nadzieję, ze ma jakiś namiar, może się z nią trochę zabawię..
Jesteśmy w Las Vegas już tydzień, czyli minęła już połowa naszego pobytu, w tym miejscu. Oprócz tego, że codziennie zaliczamy nowe kluby i jedziemy na przypale, z moją cudowną blondynką, nie miałem okazji zabawić się w inny sposób ..Czas to zmienić. I to szybko!
Oczami Corrie
W Vegas jest niesamowicie! Jeszcze, w dodatku jak ma się przy sobie tak nieziemskiego partnera ah! Codziennie coś odwalamy, chodzimy na imprezy, jaramy, nie mamy w niczym umiaru – Tak, zdecydowanie jestem w swoim żywiole ( tak mi się chociaż zdaje..).Najlepsza była impreza w willi, z wielkim basenem! Cały wieczór banan nie schodził nam z twarzy! Chociaż może to po części sprawka prochów.. ale liczy się to, że było zajebiście!
Obudziły mnie promienie słoneczne, które mocno raziły mnie po oczach. Od razu się skrzywiłam. Nie za fajnie jak ci tak z rana gały wypala..
Rozejrzałam się po całym pokoju szukając tu jakiejś żywej duszy, ale niestety nikogo nie było. Widocznie Samuels gdzieś się zmył.
Wstałam, poczłapałam pod prysznic i narzuciłam na siebie czyste ubrania.
Uznałam, że nie ma co siedzieć tu samej, więc zabrałam plecak, komórkę i ruszyłam na miasto.
Zahaczyłam o jakiś sklep i kupiłam sobie rogalika z czekoladą – mm pycha!
W miedzy czasie dostałam sms’a od mojego zagubionego towarzysza, o treści:
‘Kocie, nie czekaj na mnie ze śniadaniem. Wrócę o 19 i masz być gotowa na imprezę.
Idziemy do mojego kumpla. Włóż coś sexy, mrr xxxx’
Coś się spóźnił trochę z tą wiadomością. A w ogóle skąd pomysł, że czekałabym na niego ze śniadaniem? Zabawne, coś mu ta blond farba chyba szkodzi na mózg. I, że niby ja nie wyglądam zawsze seksownie?! Oj, ja już sobie z nim pogadam!
WŁĄCZ
Lejące się litry procentów, dym z papierosów, wrzaski, najlepszy DJ na świecie, a w samym środku tego wszystkiego, na lśniącym parkiecie ja i Andy ze szluga w ustach. Dodawała mu ona czegoś takiego, że pociągał mnie jeszcze bardziej, a nie wiem czy jest to w ogóle możliwe. Tańczyliśmy w tłumie schlanych, jak i tych w miarę myślących jeszcze ludzi. Nasze ruchy, były bardzo odważne, rozgrzane ciała ciągle ocierały się o siebie. Wiedziałam, że go pociągam, tak jak on mnie.
Zaciągnął się papierosem. Po czym wypuścił dym z ust wprost do moich, sprawnie
przyciągnął mnie do siebie i łapczywie pocałował. Nie sprzeciwiałam mu się,
wręcz przeciwnie, rozchyliłam wargi, a on od razu połączył nasze języki.
Toczyły ze sobą zawziętą walkę. Andy złapał mnie za pośladki i podniósł do
góry. Oplotłam nogi wokół niego, a on
umocnił uścisk. Zaczął prowadzić mnie w kierunku jakiegoś pokoju. Nie było
ważne, w czyjej sypialni się znajdujemy, nie liczyło się nic oprócz nas dwojga.
Nie przestawaliśmy się całować. Szybko pozbyłam się koszuli chłopaka. On wcale
nie był mi dłużny, moja sukienka błyskawicznie znalazła się na drugim końcu
pokoju. Rzucił mnie na łóżko.
Całował każdą część mojego ciała, zaczynając od samej góry schodząc coraz niżej. Wykorzystałam chwilę jego nieuwagi i teraz to ja przejęłam kontrolę. Przejechałam językiem przez długość jego umięśnionego torsu, widziałam, że mu to odpowiada. Połączyłam nasze usta w namiętnym pocałunku, a ręką zjechałam do jego bokserek, wsunęłam ją pod nie. Zamierzałam się z nim trochę podrażnić. Złapałam za jego ‘przyjaciela’, a chłopak wydobył z siebie cichy jęk wprost do moich ust. Uśmiechnęłam się.
Andy już nie wytrzymał i szybko znalazł się nade mną. Brutalnie wszedł we mnie. Doskonale poruszał biodrami, doprowadzając mnie do szaleństwa. Wygięłam się w łuk, a z moich ust wydobyły się głośne jęki. Chłopak uśmiechnął się zadziornie i znów złożył pełen namiętności pocałunek na moich ustach.
Przygoda z ostatniej imprezy, powtarzała się teraz codziennie. Cholernie mi się to podobało. Było jak w raju. Niczego mi nie brakowało.
Dzisiaj nastąpił dzień powrotu do domu. Niechętnie spakowaliśmy się i ruszyliśmy w drogę. Podróż zaczęła nam się nieco dłużyć. Trochę rozmawialiśmy, a przez resztę czasu byliśmy pogrążeni we własnych myślach. Zastanawiałam się jak to teraz będzie, ale nie miałam w sumie się o co martwić. Andy zapewnił, że mnie nie zostawi.
Całował każdą część mojego ciała, zaczynając od samej góry schodząc coraz niżej. Wykorzystałam chwilę jego nieuwagi i teraz to ja przejęłam kontrolę. Przejechałam językiem przez długość jego umięśnionego torsu, widziałam, że mu to odpowiada. Połączyłam nasze usta w namiętnym pocałunku, a ręką zjechałam do jego bokserek, wsunęłam ją pod nie. Zamierzałam się z nim trochę podrażnić. Złapałam za jego ‘przyjaciela’, a chłopak wydobył z siebie cichy jęk wprost do moich ust. Uśmiechnęłam się.
Andy już nie wytrzymał i szybko znalazł się nade mną. Brutalnie wszedł we mnie. Doskonale poruszał biodrami, doprowadzając mnie do szaleństwa. Wygięłam się w łuk, a z moich ust wydobyły się głośne jęki. Chłopak uśmiechnął się zadziornie i znów złożył pełen namiętności pocałunek na moich ustach.
Przygoda z ostatniej imprezy, powtarzała się teraz codziennie. Cholernie mi się to podobało. Było jak w raju. Niczego mi nie brakowało.
Dzisiaj nastąpił dzień powrotu do domu. Niechętnie spakowaliśmy się i ruszyliśmy w drogę. Podróż zaczęła nam się nieco dłużyć. Trochę rozmawialiśmy, a przez resztę czasu byliśmy pogrążeni we własnych myślach. Zastanawiałam się jak to teraz będzie, ale nie miałam w sumie się o co martwić. Andy zapewnił, że mnie nie zostawi.
Wyjęłam telefon i napisałam do Thomasa.
I tak właśnie zleciał mi dalszy powrót do rzeczywistości (czyt. Nudnego domu).
I tak właśnie zleciał mi dalszy powrót do rzeczywistości (czyt. Nudnego domu).
Przy okazji dowiedziałam się, że jestem TĘCZOWYM SKUNKSEM!
Chłopak jak zawsze rozwalił system. Mamy ze sobą wiele wspólnego.
W końcu schowałam telefon do kieszeni, pożegnałam się z Andy’m całusem, zabrałam swoją torbę i weszłam do willi. Od razu, bez słowa skierowałam się do siebie. Padłam na łóżko i migiem zasnęłam.
W końcu schowałam telefon do kieszeni, pożegnałam się z Andy’m całusem, zabrałam swoją torbę i weszłam do willi. Od razu, bez słowa skierowałam się do siebie. Padłam na łóżko i migiem zasnęłam.
Oczami Andy'ego
Ta dziewczyna jadła mi z ręki. W końcu nie ma się co dziwić, mnie by nie kochała?! Pff. Ale co za dużo, to nie zdrowo! Wróciliśmy z wyjazdu, świetnie się bawiliśmy (wiecie jaka ona dobra w łóżku?! Aż żal opuszczać no ale..), ale trzeba to teraz jak najszybciej zakończyć. A ja wrócę do Londynu. Nie, nie tchórze, ani nic, po prostu ta przygoda jest już dla mnie zakończona. Jutro, z samego rana wybiorę się do niej.Właśnie zmierzam, w kierunku domu Corrie. Nawet nie zastanawiałem się co powiem, będę improwizować. Postanowiłem wejść przez okno, żeby nie narażać się jej ojcu, bo on jakoś mnie nie lubi.. Tak jak myślałem, dziewczyna jeszcze spała. W sumie to jest bardzo ładna- pomyślałem, przyglądając się jej. Usiadłem obok niej i lekko ją szturchnąłem.
Nic to nie dało. Wziąłem kubek z łazienki i nalałem do niego wody. Wylałem całą
zawartość naczynia na jej głowę. Od razu zerwała się, z krzykami.
- Czy ciebie do reszty pojebało człowieku?! Kto ktokolwiek to zrobił, ma w ryj!
- Serio mi byś dała w ryj?- słodko się uśmiechnąłem. Dziewczynie od razu minęła złość, gdy mnie zobaczyła. Podeszła do mnie. Chciała mnie pocałować. Jednak szybko się odsunąłem. Spojrzała na mnie zdezorientowana. Teraz, albo nigdy- pomyślałem.
- Przyszedłem tu bo muszę ci coś powiedzieć.
- Czy ciebie do reszty pojebało człowieku?! Kto ktokolwiek to zrobił, ma w ryj!
- Serio mi byś dała w ryj?- słodko się uśmiechnąłem. Dziewczynie od razu minęła złość, gdy mnie zobaczyła. Podeszła do mnie. Chciała mnie pocałować. Jednak szybko się odsunąłem. Spojrzała na mnie zdezorientowana. Teraz, albo nigdy- pomyślałem.
- Przyszedłem tu bo muszę ci coś powiedzieć.
Corrie skinęła głową na znak, że mnie słucha.
- Było fajnie, ale się skończyło. To koniec mała. Koniec naszej zabawy.
- CO KURWA?!
- Spokojnie, nie spinaj się wiem, że trudno jest ci się oprzeć, jak masz przed sobą takiego przystojnego gościa jak ja ,ale emocje nie mogą brać góry.
- NIE NO JA CHYBA KURWA ŚNIE! CZY TY SIEBIE SŁYSZYSZ?! JESTEŚ SKOŃCZONYM SKURWYSYNEM! – Podeszła do mnie i przywaliła mi w twarz.
- Ej, ej hola hola panienko, nie zapędzaj się tak. A to za co było?!
- TY SIĘ PYTASZ JESZCZE ZA CO?! POTRAKTOWAŁEŚ MNIE JAK JAKĄŚ NIC NIE WARTĄ DZIWKĘ!
Po tych słowach, dostałem mocnego kopniaka w krocze. Szybko wyszedłem, w ten sam sposób jak tu się znalazłem. Tylko teraz było gorzej, ponieważ musiałem sobie poradzić z ogromnym bólem. Dzięki Bogu, że udało mi się uciec, jeszcze by ze mnie nic nie zostało!
Ahh widać, że zawróciłem jej w głowie.
Ma wielkie szczęście, że udało mu się stąd wydostać, bo własna matka by go nie poznała.
Kiedy zostałam sama, dopiero zaczęły docierać do mnie jego słowa. Nie wiem jakim cudem, ale zaczęłam płakać. Nie, tego nie można było nazwać płaczem, to był głośny szloch.
Dławiłam się własnymi łzami, co było dla mnie nowe, bo rzadko, naprawdę rzadko płakałam.
Jego słowa ciągle brzęczały mi w głowie. Nie mogłam ich z stamtąd wyrzucić.
Nagle moje uczucia zmieniły się diametralnie. Teraz ogarnęła mnie wściekłość! Klęłam w myślach jak się tylko dało. W tym momencie kierowała mną tylko wściekłość.
Ja nie wiem co się teraz ze mną dzieję.. Podeszłam do szuflady, gdzie trzymam szlugi, siłowałam się z drzwiczkami, a ona ani rusz - NIE NO KURWA JESZCZE TEGO MI BRAKUJE!- wykrzyczałam, po czym łzy poleciały mi z oczu. Zjechałam po ścianie, skuliłam się w kłębek i sięgnęłam po flaszkę wódki...
_______________________________________
Jak tam po świętach? Jejku znowu szkoła! >.<
Co do części rozdziału dotyczącej Corrie- nie jest to tak, do końca jak planowałyśmy, ale postanowiłyśmy, że już zakończymy szybko ten wyjazd i przejdziemy do ważniejszych rzeczy.
Ale ważne jest to co dzieje się u Rity. - jest to początek czegoś nowego.
Liczymy na wasze komentarze i klikamy w ankiecie :)
- Było fajnie, ale się skończyło. To koniec mała. Koniec naszej zabawy.
- CO KURWA?!
- Spokojnie, nie spinaj się wiem, że trudno jest ci się oprzeć, jak masz przed sobą takiego przystojnego gościa jak ja ,ale emocje nie mogą brać góry.
- NIE NO JA CHYBA KURWA ŚNIE! CZY TY SIEBIE SŁYSZYSZ?! JESTEŚ SKOŃCZONYM SKURWYSYNEM! – Podeszła do mnie i przywaliła mi w twarz.
- Ej, ej hola hola panienko, nie zapędzaj się tak. A to za co było?!
- TY SIĘ PYTASZ JESZCZE ZA CO?! POTRAKTOWAŁEŚ MNIE JAK JAKĄŚ NIC NIE WARTĄ DZIWKĘ!
Po tych słowach, dostałem mocnego kopniaka w krocze. Szybko wyszedłem, w ten sam sposób jak tu się znalazłem. Tylko teraz było gorzej, ponieważ musiałem sobie poradzić z ogromnym bólem. Dzięki Bogu, że udało mi się uciec, jeszcze by ze mnie nic nie zostało!
Ahh widać, że zawróciłem jej w głowie.
Oczami Corrie
Kiedy usłyszałam od Andy’ego te słowa, coś mnie w środku mocno zabolało. Stanęłam znieruchomiała, ale szybko się otrząsnęłam. Nie będzie sobie ze mną tak pogrywał! Musiałam mu pokazać, że nie jestem jakoś dziwką, z którą może się zabawić.Ma wielkie szczęście, że udało mu się stąd wydostać, bo własna matka by go nie poznała.
Kiedy zostałam sama, dopiero zaczęły docierać do mnie jego słowa. Nie wiem jakim cudem, ale zaczęłam płakać. Nie, tego nie można było nazwać płaczem, to był głośny szloch.
Dławiłam się własnymi łzami, co było dla mnie nowe, bo rzadko, naprawdę rzadko płakałam.
Jego słowa ciągle brzęczały mi w głowie. Nie mogłam ich z stamtąd wyrzucić.
Nagle moje uczucia zmieniły się diametralnie. Teraz ogarnęła mnie wściekłość! Klęłam w myślach jak się tylko dało. W tym momencie kierowała mną tylko wściekłość.
Ja nie wiem co się teraz ze mną dzieję.. Podeszłam do szuflady, gdzie trzymam szlugi, siłowałam się z drzwiczkami, a ona ani rusz - NIE NO KURWA JESZCZE TEGO MI BRAKUJE!- wykrzyczałam, po czym łzy poleciały mi z oczu. Zjechałam po ścianie, skuliłam się w kłębek i sięgnęłam po flaszkę wódki...
_______________________________________
Jak tam po świętach? Jejku znowu szkoła! >.<
Co do części rozdziału dotyczącej Corrie- nie jest to tak, do końca jak planowałyśmy, ale postanowiłyśmy, że już zakończymy szybko ten wyjazd i przejdziemy do ważniejszych rzeczy.
Ale ważne jest to co dzieje się u Rity. - jest to początek czegoś nowego.
Liczymy na wasze komentarze i klikamy w ankiecie :)
świetne,czekam na kolejny rozdział ;D
OdpowiedzUsuńjest okay. Strasznie długi :D
OdpowiedzUsuńJessica D.