Aktualności

Aktualności 19.06.13
CZYTASZ = KOMENTUJESZ !

Nowy rozdział pojawi się w następnym tygodniu :>
Założyłyśmy ask'a możecie więc zadawać pytania bohaterom jak i autorkom! Po prawej stronie możecie zadać pytanie bezpośrednio przez bloga. xx
http://ask.fm/manyproblems2girls2worlds


sobota, 23 marca 2013

Rozdział 4




Oczami Corrie


Obudziłam się rano, jak zwykle chwile zajęło mi ogarnięcia jaki dzisiaj dzień i tak dalej, ale to standard. Po chwili myślenia, olśniło mnie! Dzisiaj jest to przyjęcie dla Neli!
Wstałam z łóżka i od razu  potknęłam się o leżącą walizkę na podłodze. Na samą myśl o tym, że jutro wyjeżdżam z Andy’m gęba mi się cieszy!
Nagle do pokoju weszła Sam, wystraszyła mnie, przez co wpadłam do otwartego neseseru.
Na co nieproszony gość, który bez pozwolenia wtargnął mi do pokoju  wybuchł głośnym śmiechem.
- I z czego rżysz?!- wrzasnęłam
- A ja-aa-a-k  myś-llli-sssz  niezdarooo?- mówiła przez śmiech
- A weź się udław tym śmiechem!
- Ej! Młoda nie pozwalaj sobie!
- Wal się śledziu!- odpowiedziałam po czym Sam z hukiem opuściła mój pokój.
To, że pozwoliła mi jechać do Vegas nie oznacza, że ją lubię! Mam dosyć i nie będę dla niej miła. Ta kobieta za bardzo działa mi na nerwy!

Spakowałam się na wyjazd i zebrałam na urodziny mojej kuzynki. A wiecie co jest najgorsze?! Musiałam być w sukience! Myślałam, że mnie szlak trafi! Ale nikt nie powiedział jaka ma być ta sukienka ..więc trochę dodałam charakteru do swojego stroju!
To teraz trzeba przeżyć tylko to denne przyjęcia i będzie dobrze. Chyba, że uda mi się jakoś z tego wykręcić..

Siedziałam na wielkiej huśtawce i przyglądałam się dokładnie wszystkiemu dookoła. Pełno dzieci ( głównie dziewczyn, ale znajdą się też jacyś przedstawiciele płci przeciwnej) biegających i taranujących wszystko co stanie im na przeszkodzie.
Są tu jakieś RÓŻOWE kucyki (różowe ogarniacie to?! Aż się rzygać chce na samą myśl), dmuchany zamek oraz wiele innych ‘atrakcji’. Te wszystkie zabawki tworzą jakby koło, w którym  znajdują się okrągła białe stoliki pełne przeróżnych przekąsek. Właśnie tam stoją rodzice wszystkich dzieci i jak zwykle rozmawiają o interesach. Że też te rozmowy ich już nie męczą.. ja bym zwariowała jakby ciągle ktoś mi gadał tylko o swojej pracy i sukcesach!
Aaa zapomniałam wspomnieć, że jest tu jeszcze jakby ‘domowa scena’ dla tego ukochanego, gównianego zespoliku mojej wspaniałej kuzyneczki!
Dowiedziałam się, iż jest to jakiś boysband, w którego skład wchodzi jakichś pięciu chłopaczków. Nela mówiła mi jeszcze jak oni się nazywają, ale coś chyba mi wypadło z głowy, chwila .. chyba One Durection.. nie, jakoś inaczej, hmm .. już wiem One Direction!
Minęło sporo czasu, a ja jak tu siedziałam, tak dalej siedzę! Nie, no tak nie może być!
Aaa głodna jestem! Burczy mi w brzuchu, ale przecież oni i tak wszystko wrzucili w siebie jak w śmietnik, więc nie mam na co liczyć.
Co do koncertu, to właśnie trwa. Nela i jej koleżanki są zachwycone. Stoją pod tą sceną, drą się i skaczą. Wielkie mi hallloo, pięciu wrzeszczących pajacy. Ja, w tym nie wiedzę nic nadzwyczajnego.
Od czasu do czasu  widziałam jak ta piątka ze sceny się na mnie gapi. W sumie to się im nie dziwię, przecież jestem taka piękna (czujecie ten sarkazm mam nadzieję).
Moją uwagę przykuła nowa taca babeczek, która właśnie została położona na stole.
Trzeba wykorzystać okazję, zanim te bachory wszystko zjedzą!
Zerwałam się z miejsca i szybkim krokiem dążyłam do mojego celu! Nagle poczułam, jak ląduje na mnie jakaś ciecz. Momentalnie się zatrzymałam. Zdezorientowana spojrzałam na siebie. Byłam lepiąca od słodkiej oranżady! Niech to szlak!
Przede mną  stał przerażony kelner, z tacą na której znajdował się wcześniej napój.
Byłam wkurzona i to bardzo!
- Czy cię do reszty pojebało człowieku?! Naprawdę nie trzeba było! – wydarłam się tak głośno, że większość ludzi spojrzała na mnie. No tak oczywiście, z moim fartem to w tej chwili musieli przestać śpiewać, żeby każdy mógł usłyszeć jak się drę!
Migiem ruszyłam w stronę domu i tam skierowałam się od razu do swojego pokoju. Zdjęłam lepiące się ciuchy i poszłam pod prysznic. Nie chciało już mi się tam wracać. Sięgnęłam po telefon i zadzwoniłam do Thomas’a
- Elo, Elo gnomie!
- No witam słońce! Co cię do mnie sprowadza?
- Kotku, jeszcze raz powiesz do mnie słońce, a możesz zostać bezpłodny.
- Już się tam nie denerwuj bo się spocisz.
- Za 20minut wszyscy przy przyczepie, okay?
- Tak jest! Wedle rozkazu madame!
- Już się tak nie podlizuj i tak nie dam ci szlugi!
- Ohh.. jak możesz?! Jesteś okropna!
- Tak, tak ulżyło ci?
- Nie! Ale dobra to za 20 minut! Na razie!
Rozłączyłam się, wciągnęłam na siebie krótkie, poszarpane dżinsowe spodenki oraz czarną bluzkę z czaszką. Związałam włosy w luźnego koka, nałożyłam trampki, wzięłam torbę i byłam gotowa. Teraz zostało tylko zejść przez okno, tak żeby nie spaść!


Oczami 1D

- Ruszać dupy chłopaki! Za 5minut wychodzimy! – Darł się z pokoju  Daddy.
W tej chwili, każdy zaczął biegać jak opętany i szukać swoich rzeczy. Jak to komicznie wyglądało.
- Gdzie moje spodnie?! Matko oddajcie mi spodnie! – wrzeszczał Hazza, z my ledwo powstrzymywaliśmy się od śmiechu. Wyglądał przezabawnie biegając po całym domu!
- Może w szafie?- zapytał Liam.
- Nie ma! Szafa zjadła mi spodnie! Aaaaaa!
- Loczuś nie dramatyzuj! Sprawdź  może hmm.. w lodówce! – powiedział Louis, klaskają w dłonie.
- Tak w lodówce! Inteligentne Tommo! Ale dobra idę sprawdzić ..
Wymieniliśmy z chłopakami porozumiewawcze spojrzenia i uciekliśmy na górę. Zdążyliśmy usiąść na kanapie i w tym momencie rozległ się pisk Harry’ego. Za dosłownie parę sekund stał przed nami ze zamrożonymi spodniami w ręku i krzyczał:
- Co do cholery moje spodnie robią w zamrażarce?! Zabije! Po prostu zabije! 
- Ale spokojnie, bo z tego stresu loczki ci się wyprostują. – zakpił Zayn i starał się zachować powagę. Oczywiście Niall nie wytrzymał i wybuchł tym swoim boskim, zaraźliwym śmiechem.
Dołączyliśmy do niego, a Harry udał obrażonego po czym opuścił pokój.

Śpiewaliśmy i wygłupialiśmy się na scenie, a te małe dziewczynki skakały razem z nami i przyglądały się nam, jakby widziały w nas jakieś anioły. To dziwne, ale zarazem fajne. Wiemy, że je uszczęśliwiamy, a jak nasi fani są szczęśliwi to my też!
Zauważyliśmy jakąś dziewczynę, która siedziała przez cały czas na huśtawce. Z daleka można była zobaczyć, że nie uśmiecha jej się tu przebywać.
Kiedy zeszliśmy ze sceny, podszedł do nas Paul (nasz menadżer) i oznajmił, że zostajemy tu do końca imprezy i nie ma przeproś! Przy okazji powiedział, że ta dziewczyna to córka właściciela tejże posiadłości. Już wszystko jasne, dlaczego musiała tu siedzieć.
Nasze rozmyślenia przerwał wrzask, odwróciliśmy się i zobaczyliśmy właśnie tą laskę wydzierająca się na kelnera. Była cała mokra. Kiedy spostrzegła, że wszyscy się na nią patrzą od razu opuściła ogród. - Zapewne poszła do domu.
Postanowiliśmy z chłopakami, że rozejrzymy się tu trochę i pójdziemy coś zjeść.
Bo oczywiście Horan jest ciągle głodny! Ja nie wiem, jak on mieści tyle jedzenia! Ale mniejsza o to. Gdy przechodziliśmy koło domu, Louis nagle stanął, a my posłaliśmy mu pytające spojrzenie.
- Patrzcie kogo my tu mamy!- powiedział z entuzjazmem i wskazał na jedną ze ścian domu.
Zobaczyliśmy tam blondynkę schodzącą prze okno, jakby po takim małym rusztowaniu.
- Kto obstawia, że zaraz spadnie? – zapytał Zayn
- Ona nie wygląda na taką, która by pierwszy raz takie rzeczy robiła.-stwierdził Liam.
- No w sumie to Daddy ma racje.. ona się wydaje jakaś inna .. – powiedział Niall.
Obserwowaliśmy każdy jej ruch. W końcu zeszła i co dziwne NIE SPADŁA!
- A nie mówiłem?- odezwał się Liam
- No dobra, dobra. – przyznał mu rację Zayn.
-Ej! Patrzcie! Co za Bad Girl! Nie dość, że ucieka z domu to jeszcze pali! Nałogowa palaczka jak Malik normalnie! - powiedział rozbawiony blondyn. Chciał coś krzyknąć do tej dziewczyny, ale Liam zatkał mu usta ręką mówiąc:
- Daj jej spokój, niech idzie. Widać, że ma dosyć siedzenia tu.
Przyznaliśmy mu rację i wróciliśmy do naszych małych, słodkich fanek. Do końca imprezy spędzaliśmy czas bawiąc się z nimi, a na koniec oczywiście zrobiliśmy grupowego przytulaska.

______________________________________
Witamy was nasze marcheweczki ;3
Ocena rozdziału należy do was :)
Jeśli czytacie prosimy o kliknięcie na po prawej stronie w ankiecie, dla was to sekunda a dla nas to bardzo ważne.
Pozdrawiamy xx


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz