Oczami Corrie
Niedziela jak niedziela. Minęła szybko i leniwie. Za to, w poniedziałek czekała na mnie niespodzianka. Ale zacznijmy od początku.
Jak zwykle o 8.30 Sam podwiozła mnie do szkoły. Lekcje minęły szybko i w miarę spokojnie. Nie licząc lekkiej przepychanki między mną a Eleanor.
Kto to Eleanor? To nieznośna dziewczyna, której wydaje się że wszystko może. Taka pieprzona gwiazdka.. Nie cierpię jej, psuje tu wszystko w szkole! Ale grunt, że reszta naśladuje mnie (co nie powiem czasami wkurza i to porządnie, ale z drugiej strony jest spoko, bo jesteś najlepsza i każdy chce być taki jak ty, każdy się ciebie słucha).
Co mi zrobiła? Gada wszystkim, że niby Andy zainteresował się mną tylko dlatego że jestem bogata i popularna. Wiem, iż tak nie jest. Znam się z nim już od dawna. A ta suka jak na swoją rasę zdecydowanie za głośno szczeka.
Doszło do małej bójki.. Mianowicie:
Ja rozwaliłam jej wargę, ona wyrwała mi kolczyka z nosa. W sumie to już mi się on nie podobał, więc nie było mi go szkoda.
Później jak zawsze trafiłyśmy do dyrektora, ale dla mnie to już był pikuś. Tak, całą winę zgoniłam na nią. Tyle szczęścia, że mój ojciec sponsoruje szkołę i nauczyciele nie mogą mi nic zrobić. Fuck Yeah!
Około 16 wyszłam ze szkoły razem z Polą, rozmawiając o dzisiejszym incydencie. Z daleka zauważyłam umięśnionego blondyna z bukietem róż stojącego tuż przy sportowym samochodzie. To był Andy. Szybko pożegnałam się z przyjaciółką i podbiegłam do niego.
-Oh, Andy, to dla mnie?-spytałam go wpatrując się w przepiękny bukiet.
-Oczywiście! 13 czerwonych róż. Tyle dni spędzimy tylko razem w Las Vegas!
-Co? O czym ty mówisz?-spytałam nie wiedząc, o co mu chodzi.
-Jedziemy do Las Vegas Bejbe!-Krzyknął po czym wziął mnie za rękę.- Corrie, wystarczy że się zgodzisz, a spędzimy razem najlepsze dni życia.-Spojrzał na mnie swoimi niebieskimi oczami, wymuszając odpowiedź.
-Strasznie się cieszę, ale nie wiem, co na to Sam. Ona jest za mnie odpowiedzialna, a jakoś nie za dobrze nam się układa-odparłam pełna obawy.
Bardzo chciałam pojechać ale.. W sumie to najwyżej ucieknę jak mi nie pozwoli! -Taki scenariusz przeszedł mi przez myśl, co już mi trochę poprawiło humor.
-Załatwione Kicia! Rozmawiałem z nią, wszystko ustalone. Wyjeżdżamy za trzy dni. A teraz co powiesz na kawę? Hmm?
-Z przyjemnością-odparłam.
Po czym Andy otworzył mi drzwi do auta, jak prawdziwy dżentelmen, na co ja zachichotałam.
Wsiadłam do wozu. Chłopak za chwilę znalazł się na siedzeniu obok i ruszyliśmy.
Wieczorem Andy odwiózł mnie do domu, przy czym oznajmił, że jutro przyjeżdża jego przyjaciel więc zaproponował, żebym go poznała. Odmówiłam. Nie chciałam się mu mieszać, w jego towarzystwo... Pożegnałam się z nim i weszłam do domu.
Po drodze do mojego pokoju złapała mnie Sam i oznajmiła że pojutrze odbywa się u nas przyjęcie urodzinowe mojej kuzynki. Oczywiście dodała, że moja obecność jest konieczna.
Nich to szlak! Ale może jakoś uda mi się uciec..
Oczami Rity
W tym tygodniu nie działo się nic nadzwyczajnego. Robiłam wszystko co do mnie należy, czyli chodziłam do szkoły, na bankiety z rodzicami i rożne takie podobne spotkania.
No i nic się nie zmieniło, bo dalej nie miałam swojego własnego, prywatnego życia.. Nie licząc paru chwil spędzonych w ogrodzie, z gitarą oraz zeszytem z moimi piosenkami. To mnie zawsze uspokaja. Uwielbiam grac i pisać, to taki mój sposób na wyrażenie emocji.
A co do szkoły to właśnie wybieram z Kevinem sukienkę na dzisiejszy bal..
- Weź tą długą fioletową z rękawami 3/4 -nalegał Kevin. Nie byłam tym zachwycona, gdyż to nie jest jakieś oficjalne przyjęcie..nie chce się tak wyróżniać. Każda dziewczyna będzie dzisiaj tam wyglądać pięknie, seksownie..
- Nie to raczej nie jest dobry pomysł..Chce wybrać coś jakby 'normalnego' co mi się od razu spodoba.
-No dobrze, ale jak coś to będzie to nasz plan B. Co ty na to?
-W ostateczności mogę się na nią zgodzić..
Przeszukując całą garderobę, w której znajdowała się masa przeróżnych stroi,powoli traciłam nadzieję na znalezienie czegoś idealnego. Che się dzisiaj pokazać tam jak najlepiej.
Nagle rzuciła mi się w oczy obcisła czarna sukienka, z długim rękawem. Na ramionach miała ćwieki i wycięcie na plecach. Była idealna!
Dobrałam do sukienki wysokie, czarne szpilki z czerwoną podeszwą i srebrną bransoletkę.
Dla dodania charakteru usta podkreśliłam czerwoną szminką.
- NONO! Ślicznie wyglądasz młoda damo. - usłyszałam głos Kevina za sobą, momentalnie się odwróciłam, a ten zlustrował mnie wzrokiem, szeroko się uśmiechając.
- Dziękuję bardzo- odparłam i zgrabnie dygnęłam jak na filmach. Tak, a on znów zaczął się śmiać. Ma taki zaraźliwy śmiech, że musiałam do niego dołączyć.
- Więc życzę ci udanej zabawy!-krzyknął i mocno mnie przytulił. -A teraz leć już na dół. Samochód czeka. - puścił do mnie oczko.
Ostatni raz przejrzałam się w lustrze i zeszłam na dół. No to czas zacząć zabawę! Żebym tylko nie zrobiła nic żenującego..
Kiedy weszłam na sale gimnastyczną, w której odbywał się dzisiejszy bal, wszystkie oczy skierowały się na mnie. Każdy miał miny jakby zobaczył ducha. Stali tam i nie ruszali się, tylko na mnie patrzyli. Czułam się trochę niezręcznie, miałam wrażenie, iż mam coś na twarzy. Więc spytałam..
- Ej mam coś na twarzy czy co?!
Każdy dalej milczał, ale jedna dziewczyna zdobyła się na odwagę i wydobyła z siebie dwa słowa:
- Wyglądasz..zniewalająco!
Zarumieniłam się. Po tej wypowiedzi wszyscy przytaknęli głowami, przyznając jej racje.
DJ znów puścił muzykę. Każdy zajął się sobą, swoimi partnerkami/partnerami.
Coś mi jednak tu nie pasowało.. To się często nie zdarza, że oni są dla mnie mili i jeszcze prawią mi komplementy. Chwile nad tym główkowałam, aż zauważyłam że nie ma jeszcze 'elity szkolnej' No tak i wszystko jasne. Kiedy oni przyjdą już nie będzie tu tak miło.
Czyżbym się myliła? Elita przyszła i nic się nie działo. Tańczyłam i bawiłam się z innymi, normalnymi ludźmi ze szkoły, a tym 'najważniejszym' to nie przeszkadzało.. Nie było żadnych komentarzy ani afer. Może to tylko cisza przed burzą ..
Po paru godzinach wywijania na parkiecie poszłam się napić. Rozmawiałam z dwiema dziewczynami, gdy nagle ucichła muzyka, ale tylko na parę sekund. Od razu reflektor skierował się na Antoni'ego ( to przewodniczący elity),w tym momencie na sali każdy uciekł na bok robiąc wąskie przejście przez środek.
Stał na drugim końcu sali, naprzeciwko mnie. Dzieliło nas 10 metrów?.
Muzyka znów zabrzmiała, a Antoni zaczął śpiewać kierując się w moją stronę.
Sparaliżowało mnie, nie wiedziałam co robić. Stałam tam jakbym została wbita w podłogę.
Obserwowałam każdy jego ruch i analizowałam każde słowo wydobywające się z tych malinowych ust.
Her name is Rita
I have a dream about her
She rings my bell
I got gym class in half an hour
Oh how she rocks
In Keds and tube socks
But she doesn't know who I am
And she doesn't give a damn about me
Po tej zwrotce drugi reflektor skierował się na mnie. Nie mogłam w to uwierzyć! To nie mogło dziać się naprawdę, a jednak.. Matko jaki on seksowny! Nie Rita co ty gadasz! Opanuj się! - moje myśli szalały w głowie, było ich o wiele za dużo, nie wiedziałam co mam o tym sądzić, każdy uczeń przypatrywał się temu ze zdziwieniem.
Cause I'm just a teenage dirtbag baby
I'm just a teenage dirtbag baby
Listen to Iron Maiden baby with me
Nie byłam pewna czy dobrze robię ale, zaczęłam kierować się w jego stronę. Bałam się, nie wiem jeszcze czego, ale się bałam. On kontynuował:
She's walking over to me
This must be fake
My lip starts to shake
How does she know who I am
And why does she give a damn about
Doskonale znałam tę piosenkę, postanowiłam dokończyć, bo co mi szkodzi?
Staliśmy już tak blisko siebie, a nasze ciała się praktycznie stykały. Zaśpiewałam:
I've got two tickets to Iron Maiden baby
Come with me Friday, don't say maybe
I'm just a teenage dirtbag baby like you
W tym momencie on i cała elita wybuchnęli gromkim śmiechem, a przede mną pojawiła się Cloe z kamerą i zaczęła mówić:
- I jak się czujesz, właśnie przyznałaś, że jesteś frajerka! Długo nie musieliśmy czekać. - nie przestawała się śmiać.
Zatkało mnie, łzy zaczęły napływać mi do oczy, ale powstrzymałam je, nie pozwoliłam im wypłynąć. Chciałam uciec, ale jakiś głos w mojej głowie sugerował, że muszę z tym skończyć, że to dalej nie może trwać. Wtedy kompletnie nie wiedziałam co robię. Potok słów wydobył się z moich ust.
- HAHAHAHAH i co na tyle was tylko stać? Potraficie znęcać się nad innymi, tak? Daje wam to
poczucie wyższości?
Ale nie, nie tym razem! Dzisiaj to zakończymy! Mam dosyć tego wszystkiego, tak samo jak
i reszta! Jesteście pieprzonymi dupkami, zapatrzonymi w siebie! Myślicie, że jesteście
najlepsi?! To się grubo mylicie! Najzwyczajniej w świecie mi was po protu żal. Współczuje
wszystkim, tym którzy musieli z wami wytrzymywać! Ale to już koniec! Rozumiecie, koniec?!
Więcej już tak nie będzie, a ja tego dopilnuje!
Tym razem, to oni stali tam jak wryci. Parę razy otwierali buzie, żeby coś powiedzieć, ale od razu je zamykali. Uczniowie patrzyli to raz na mnie, raz na nich. Oni tez nie mogli uwierzyć w to co się przed chwilą stało, tak jak ja.
Banda rozwydrzonych gówniarzy odwróciła się na pięcie i wyszła trzaskając drzwiami. Odprowadziłam ich wzrokiem. Po zamknięciu drzwi jeszcze chwilę patrzyłam, w tamtą stronę.
Tak, wtedy miałam wielką satysfakcje, z tego co zrobiłam. W końcu udało mi się postawić tym idiotom. Nikt, nie będzie przez nich cierpiał, zadbam o to.
Dumna ze swojego czynu odwróciłam się do reszty i krzyknęłam z entuzjazmem:
- To co bawimy się?!
W tym momencie ponownie usłyszeliśmy muzykę i bawiliśmy się wspaniale do białego rana.
Nie martwiąc się o nic.
________________________________________
Przepraszamy, że rozdział nie pojawił się na tygodniu tak jak myślałyśmy ale niestety nie udało nam się.
Jak podoba się wam rozdział? Moim zdaniem nie jest zły, ale mógł być lepszy, planowałam go trochę inaczej.. ale ocena należny do was :)-Julka
Dziękujemy za wszystkie komentarze to bardzo wiele dla nas znaczy (:
Pozdrawiamy nasze kochane marcheweczki do następnego weekendu xx
+ nastąpiła zmiana wyglądu głównych bohaterek nowe zdj są,w opisie bohaterów.


podoba mi się.;)
OdpowiedzUsuńświetne :D
OdpowiedzUsuń