Aktualności

Aktualności 19.06.13
CZYTASZ = KOMENTUJESZ !

Nowy rozdział pojawi się w następnym tygodniu :>
Założyłyśmy ask'a możecie więc zadawać pytania bohaterom jak i autorkom! Po prawej stronie możecie zadać pytanie bezpośrednio przez bloga. xx
http://ask.fm/manyproblems2girls2worlds


sobota, 2 marca 2013

Rozdział 1

Oczami Rity


Obudziłam się o 9.00. Jak zwykle przed przyjściem Kevina. Kevin to jeden z naszej ‘służby’, jest on odpowiedzialny za mnie. Codziennie rano przychodzi mnie obudzić, choć może wydawać się to dziwne ale pomaga mi również w dobraniu stroju na różne uroczystości! Oprócz tego jest on moim najlepszym przyjacielem, po części zastępuje mi ojca. Ha! Jak to brzmi. Prawie dorosła dziewczyna przyjaźni się z ‘dziadkiem’. Ale taka jest prawda. Nie mam przyjaciół , ponieważ  ludzie ze szkoły dzielą się na dwie grupy:
- Tych, którzy próbują mi się przypodobać, bo jestem bogata (jak ja nie cierpię takich ludzi!)
- I tych, którzy uważają mnie za nic nie wartą nudziarę mającą po prostu kasę.
Więc sami chyba rozumiecie…
Z Kevinem mogę porozmawiać o wszystkim. Od prawie osiemnastu lat jest przy mnie, opiekuje się mną, doradza. To właśnie on podsunął mi pomysł o wyprowadzce…
 Dzisiaj sobota, normalne bym jakoś bardziej entuzjastycznie do tego podeszła, ale dziś odbywa się u nas wielki bankiet, z okazji pięciolecia ‘The New York Times’ – gazety, w której mój ojciec ma wielkie udziały. Będzie mnóstwo bogatych, kulturalnych, dobrze wychowanych ludzi z redakcji oraz spoza niej.
Szczerze? To dziś jakoś nie mam humoru na takie uroczystości, no ale cóż, jak trzeba, to trzeba. Kwestia przyzwyczajenia.
Wracając do tematu. Odwróciłam się w stronę drzwi i zobaczyłam tam uśmiechniętego od ucha do ucha mojego opiekuna. Jak dobrze że przerwał to moje rozmyślanie, co za dużo to nie zdrowo!
-Eh i co jak zwykle nie śpisz! -powiedział z udawanym oburzeniem Kevin.
-Hahaha, ale myślałam, że się przyzwyczaiłeś.
-No w sumie się przyzwyczaiłem…Ale chciałbym Ci kiedyś zrobić pobudkę…-powiedział z chytrym uśmieszkiem
-O nie, nie, nie! Ja już znam ten uśmieszek! Nie uda Ci się! –powiedziałam rzucając w niego poduszką.
-Osz Ty! Tak pogrywasz?!
Odwdzięczył mi się tym samym. Ja również dostałam poduszką…I to nie raz! Tak, była bitwa na poduszki. Matko! Zachowujemy się jak dzieci, ale czy coś w tym złego?
Dobrze mieć taką osobę, chociaż jedną, która jest z tobą i ciągle stara się, abyś chociaż na chwilę się szczerze uśmiechnęła.
-Dobra młoda, koniec. Mam nadzieję, że pamiętasz o dzisiejszych planach, to ważny dzień. Marsz do łazienki. Za godzinę masz zajęcia jazdy konnej z instruktorem. Jak się zbierzesz zejdź na dół na śniadanie, bo rodzice będą się niecierpliwić.- Kevin powiedział już całkiem poważnie i opuścił mój pokój.
Po drodze do łazienki spojrzałam przez wielkie okno, z widokiem na nasz ogród. Każdy szykuje co innego, jedni noszą okrągłe stoliki, inni ustawiają kwiaty…Wszyscy się przepychają, aby skończyć wszystko na czas.

Jestem ciekawa, co przyniesie dzisiejszy dzień, jaki będzie ten bankiet, czy poradzę sobie na koniu?.. Milion pytań kłębiło mi się w głowie, ale w sumie, poranek mogę zaliczyć do udanych. Więc może reszta dnia też taka będzie? Miejmy nadzieję.. A teraz, w końcu czas iść się zbierać, bo rodzice nie będą zadowoleni..




Oczami Corrie


 O 10.00 ktoś zaczął dobijać się do moich drzwi, a już po chwili nad moim łóżkiem pojawił się wysoki, dobrze zbudowany mężczyzna, z ciemnymi włosami. Tak, to mój tata-Bill.
-Wstawiaj śpiochu!!!- krzyknął ojciec
-Mhm… Już, już
-No to już! Przyszedłem się pożegnać, wyjeżdżamy z mamą za 10 minut.
-Ale jak to? Gdzie jedziecie?- Powiedziałam z lekkim, oczywiście udawanym oburzeniem, gdyż dziś sobota!
-Musimy pojechać do Chorwacji, na ważną konferencje. Wracamy za trzy dni.
-Szkoda…-powiedziałam ze smutkiem
-Oj już nie udawaj, że się smucisz, bo i tak Ci nie uwierzę! –zaśmiał się pod nosem po czym kontynuował swoją wypowiedź-Masz się pilnować Sam, jasne? Jesteś pod jej opieką i masz się słuchać bo ja i tak się o wszystkim dowiem.
-Pamiętaj-dodał po chwili spoglądając na mnie.
Popatrzyłam na niego i delikatnie się uśmiechnęłam.
-Nie martw się, będę grzeczna..- powiedziałam
-No mam nadzieję! No chodź tu, przytul staruszka i zbieraj się, wypadało by się może pouczyć.
Niechętnie podeszłam, po czym przytuliłam się do ojca i powiedziałam, że rozważę opcje nauki. Ale oczywiście tego nie zrobię, zła ja- zachichotałam.
Gdyby nie to, że ojciec musiał już jechać, na pewno teraz odbyło by się kazanie na temat szkoły i mojego zachowania. W sumie to tata nie wie, jaka jestem wśród znajomych i niech tak pozostanie.
 Po wyjściu ojca, nagle do mojego pokoju weszła Sam.
-A może by tak pukać?!- nieświadoma swojego zachowania krzyknęłam.
Sam jest tak jakby moją ‘opiekunką’, ale jest okropna! Denerwuje mnie każdym swoim zachowaniem, myśli, że ma nade mną władzę.
-Nie, raczej nie –powiedziała sucho
-Raczej? Czyli nie jesteś pewna swojego zdania, ha! To lepiej naucz się pukać i przestań mi przeszkadzać-po tych słowach ugryzłam się w język, znowu nie panuje nad swoimi emocjami.
-Przyszłam Ci tylko powiedzieć, że śniadanie jest gotowe oraz poinformować, że twój ojciec odwołał wszystkie zaplanowane spotkania na te trzy dni, więc masz czas wolny.
-Dziękuję za informacje, możesz już iść.
 Więc tak, podsumowując, dzisiaj sobota, piękna pogoda, przyjaciele na miejscu i urodziny Thomasa! Oj, będzie melanż, jak dobrze, że nie ma rodziców. Inaczej nie mogłabym sobie na dużo pozwolić, bo przecież jestem grzeczną dziewczynką,..
Moim kumple to głownie Thomas, Kitty, Lisa, Micky, jest też Matt i Pola. Chodzimy razem do szkoły, jak i również wspólnie imprezujemy!
No to szykujemy się na imprezę..!




________________________________________
Mamy rozdział pierwszy! Liczymy na wasze komentarze :)
Chcemy, aby ten blog był inny od pozostałych, dlatego najpierw chcemy wprowadzić was w codzienne życie głównych bohaterek: Rity i Corrie.

+ została utworzona zakładka 'Wasze blogi', możecie się tam reklamować , pod warunkiem że dodacie krótki opis bloga, inaczej komentarze bd usuwane.




1 komentarz: